Wreszcie rozpoczęłam tłumaczenie 'Bitter & Sassy'. Prolog został opublikowany wczoraj!!! Mam nadzieję, że zajrzycie i pozostawicie po sobie ślad! :) Wystarczy kliknąć poniżej.
BITTER & SASSY
czwartek, 14 maja 2015
niedziela, 2 listopada 2014
Rozdział 30 (Epilog)
Ważna notka na dole!
Parę miesięcy później.
- Jesteś gotowa? - zapytał Harry. Przytaknęłam, mocno ściskając jego rękę.
- Tak, a ty?
- Jestem cholernie zdenerwowany, Ella. Jesteśmy absolwentami! - powiedział. Wzięłam głęboki oddech i udałam się do mojego miejsca. Harry usiadł koło mnie, a ja rozejrzałam się dookoła.
Prawdopodobnie nigdy nie zobaczę tych ludzi ponownie. Wszyscy szli w zupełnie innym kierunki, wliczając w to także mnie i Harrego. Nie byłam pewna czy będę za nimi tęsknić czy nie.
Usiadłam jak tylko rozpoczęła się uroczystość i czekałam aż moje nazwisko zostanie wywołane.
- Ariella Everrett.
Ponownie ścisnęłam rękę Harrego i wstałam. Odebrałam mój dyplom i stanęłam obok jednej dziewczyny. Nazwisko Harrego zostało wywołane parę minut temu i obserwowałam jak odbiera swój dyplom z uśmiechem.
Moi rodzice robili zdjęcia, wraz z rodziną Harrego. Gemma usiadła obok nich z dumą. Uśmiechnęła się do mnie i szybko mi pomachała.
Odwzajemniłam uśmiech i spojrzałam w dół. To właśnie się działo.
Kiedy nadeszła odpowiednia pora, wyrzuciłam w górę mój biret i zaczerpnęłam trochę powietrza. Skończyłam szkołę.
Kiedy skończyłam z wymuszonymi uśmiechami do moich klasowych kolegów, poszłam szukać Harrego. Stał na środku parkingu.
Harry owinął wokół mnie swoje ramię i mocno mnie ścisnął - To już ostateczny koniec. Jak się z tym czujesz?
- Nie jestem pewna - oderwałam się od niego. Harry podniósł rękę i przejechał kciukiem pod moim okiem - Płaczesz?
- Tak? Oh - otarłam kolejną łzę i próbowałam się uśmiechnąć, ale wyszło mi to chwiejnie.
- Ej, coś nie tak?
- Dorastałam tutaj, a teraz zostawiam to za sobą. Następnym krokiem będzie college, a potem już dorosłe życie i nie wiem czy jestem na to gotowa. Jest to takie cholernie pokręcone, Harry.
- Co? - jego oczy się rozszerzyły.
- Chciałam opuścić to miejsce odkąd rozpoczął się nowy rok szkolny. A potem ty się pojawiłeś i już nie chcę stąd wyjeżdżać.
- Pamiętasz, kiedy się spotkaliśmy? - zapytał z uśmiechem - Byłem strasznie zdenerwowany i gadałem tylko o pogodzie. A ty zaczęłaś ze swoim lekko sarkastycznym tonem, że jest zima i to chyba oczywiste, że jest zimno. Czułem się wtedy taki głupi.
- A spójrz teraz na nas - uśmiechnęłam się i go pocałowałam.
- Mamy jeszcze cały rok zanim zaczniemy college i przez ten czas będziemy nierozłączni.
To była prawda. Wraz z Harrym zdecydowaliśmy, że potrzebujemy przerwy i jesteśmy wystarczająco dorośli, więc wybieramy się w podróż. Prawie skaczę po suficie z podekscytowania, ale jestem też zdenerwowana. Rodzina Harrego wraz z moją postanowiła wspomóc nas finansowo w naszej małej podróży.
Przytaknęłam głową i podeszłam z nim do naszych rodziców. Pozbyłam się łez, ale nadal byłam nieco zdenerwowana.
- Jak się obaj czujecie? - zapytała nas mama Harrego.
- Dobrze, dobrze - powiedział Harry, spoglądając na mnie kątem oka. Przytaknęłam, zgadzając się z nim.
- Okej, zbierajmy się. Nareszcie jest słonecznie, a my planujemy grilla - powiedział ojczym Harrego.
Weszłam z rodzicami do samochodu i jechaliśmy za autem Harrego w stronę domu. Niemal natychmiast musiałam przetrzeć oczy, bo w zasadzie czułam się jakbym wyjeżdżała z miejsca o nazwie 'dzieciństwo'.
- Ariella, skarbie. Wszystko okej? - zapytała się moja mama z przedniego siedzenia.
- Tak - wykrztusiłam.
W pewnym sensie gardziłam Harrym. To wszystko była jego wina. Gdyby tutaj nie przyjechał, to bym z radością opuszczała to miejsce. Ale przyjechał i zostawiam za sobą dużo wspomnień. Nie będzie już więcej wymykania się podczas lunchu by posłuchać jak Harry gra na gitarze. Nie będzie już więcej ukrywania niczego przed panią Lynn. I co najgorsze, nie będzie już więcej naszych pocałunków podczas lunchu.
- Oh, słonko. Dalej pozostał ci jeszcze college i to dopiero za rok. Nie bądź smutna, że odchodzisz. Zaczynasz teraz nowy etap w życiu. I zaczynasz go z Harry.
Przytaknęłam i przetarłam oczy. Mój makijaż wyglądał zapewne strasznie i pierwsze co zrobię po powrocie do domu, to zmycie go.
Kiedy już tam dotarliśmy, poszłam do mojego pokoju i zmyłam oczy. Nie był aż taki zły, ale był lekko rozmazany. Zostałam w tych samych ubraniach, ponieważ sądzę, że wyglądam w nich ładnie. Harry też tak sądzi.
- Cześć - przywitał mnie pocałunkiem.
- Ariella! - Gemma odciągnęła mnie od Harrego by mnie przytulić - Co tam u ciebie?
- Okej. Widzę, że jeszcze wytrzymujesz z moim bratem - powiedziała.
- Ej! Nie jestem taki zły.
- Tak, jasne - Gemma uśmiechnęła się i odeszła ode mnie. Prawie się uśmiechnęłam i podeszłam bliżej Harrego.
- Harry, chodź pomóż mi przy grillu - jego ojczym pomachał do niego.
- Zaraz wrócę - powiedział do mnie Harry i pocałował mnie przed pójściem.
- Powiem ci jedno: jest ci oddany w 100% - powiedziała, po czym odeszła.
----------
- Dobrze się dzisiaj bawiłaś? - zapytał się Harry jeszcze tego samego wieczoru. Leżeliśmy na dachu mojego domu. W ciągu kilku miesięcy, opanowaliśmy umiejętność wspinania się tutaj bez upadku.
- Tak - bawiłam się jego palcami.
- Jestem taka podekscytowana - spojrzałam na niego - A ty?
- Udajemy się w podróż! Zaczęłaś już się pakować? Ja tak.
- Spakowałam już się już tydzień temu - byłam zbyt podekscytowana, by pakować się w ostatniej minucie.
- Jak myślisz, gdzie powinnyśmy najpierw pojechać?
- Szczerze, to nie wiem - uśmiechnęłam się do niego - Jest dużo festiwali muzycznych o tej porze roku. Może jakiś poszukamy i się na niego wybierzemy?
Harry przytaknął - Jasne, nie byłem jeszcze na żadnym.
- Ja również. Ale jestem również bardzo zdenerwowana, ze opuszczam to miejsce bardziej niż powinnam być.
- Czemu?
- Nie wiem. Poznałam tutaj ciebie i opuszczamy to miejsce na blisko rok.
- To dzięki mnie chcesz tutaj zostać? - zapytał z uśmiechem.
- Tak, ty idioto - zaśmiałam się - To wszystko twoja wina. Przez ciebie dzisiaj płakałam na zakończeniu szkoły.
- Zawsze możemy zapomnieć o naszej wycieczce i tu zostać - powiedział.
- O nie. Myślę, że wyjdzie nam to na dobre - wzięłam głęboki oddech. Wydaję się, że tyle dzisiaj osiągnęłam.
- Naprawdę?
- Tak. Po za tym kocham cię i wiem, że będzie dobrze tak długo jak będę z tobą.
Harry się uśmiechnął pod nosem i pocałował mnie, bawiąc się końcówkami moich włosów.
- Tak długo jak będę z tobą - powtórzył i ponownie mnie pocałował.
KONIEC
***********
Koniec.
Nadszedł ten dzień nad którym rozmyślałam od pierwszego dnia istnienia tego tłumaczenia.
Był to słodki fanfic. Troszkę inny od tych wszystkich Darków i Afterów ( które zresztą bardzo uwielbiam ). Przekazuję nam bardzo ważną wartość moralną. Dzięki jednej osoby możemy zmienić całe nasze spostrzeżenia. Ariella zaraz po skończeniu szkoły chciała opuścić to miejsce. Myślała, że dzięki temu będzie szczęśliwa. Ale się myliła. Zaznała prawdziwego szczęścia u boku Harrego. U boku tego człowieka, który wydawał jej się zupełnie inny. Chciała poczekać na moment, kiedy będzie taki jak wszyscy. Nie zauważyła nawet, kiedy się w nim zakochała. Na początku nie chciała nawet dopuścić do siebie tej myśli. Dzięki niemu zmieniła cały nasz świat.
Jak większość zapewne przewidziała, jest happy end. Przepraszam, jeśli ktoś dostał zawału na widok tweetów z cytatami.
PODZIĘKOWANIA
Co do mojej dalszej kariery 'tłumaczki' dostałam propozycję powrotu do Aftera, dlatego 'Bitter & Sassy' zacznie się z małym opóźnieniem. O wszystkim jeszcze poinformuję na bieżąco i dodam w specjalnej zakładce.
Zamierzam jeszcze raz przeczytać tłumaczenie i zedytować niektóre momenty. Troszkę się rozwinęłam z tłumaczeniem i chcę niektóre momenty bardziej sprecyzować. Potem blog zostanie oficjalnie dodany do spisu fanficton.
Mam do was jeszcze małą prośbę. Jeśli ktoś przeczytał, niech napisze w komentarzu kropkę albo 'przeczytane', bym wiedziała ile osób przeczytało. Nawet jeśli wcześniej się nie udzielałaś/eś.
I to tyle z tej rozbudowanej notki. Będę tęsknić ;(
Do usłyszenia już niedługo przy 'Bitter &Sassy'
Klaudia.
Parę miesięcy później.
- Jesteś gotowa? - zapytał Harry. Przytaknęłam, mocno ściskając jego rękę.
- Tak, a ty?
- Jestem cholernie zdenerwowany, Ella. Jesteśmy absolwentami! - powiedział. Wzięłam głęboki oddech i udałam się do mojego miejsca. Harry usiadł koło mnie, a ja rozejrzałam się dookoła.
Prawdopodobnie nigdy nie zobaczę tych ludzi ponownie. Wszyscy szli w zupełnie innym kierunki, wliczając w to także mnie i Harrego. Nie byłam pewna czy będę za nimi tęsknić czy nie.
Usiadłam jak tylko rozpoczęła się uroczystość i czekałam aż moje nazwisko zostanie wywołane.
- Ariella Everrett.
Ponownie ścisnęłam rękę Harrego i wstałam. Odebrałam mój dyplom i stanęłam obok jednej dziewczyny. Nazwisko Harrego zostało wywołane parę minut temu i obserwowałam jak odbiera swój dyplom z uśmiechem.
Moi rodzice robili zdjęcia, wraz z rodziną Harrego. Gemma usiadła obok nich z dumą. Uśmiechnęła się do mnie i szybko mi pomachała.
Odwzajemniłam uśmiech i spojrzałam w dół. To właśnie się działo.
Kiedy nadeszła odpowiednia pora, wyrzuciłam w górę mój biret i zaczerpnęłam trochę powietrza. Skończyłam szkołę.
Kiedy skończyłam z wymuszonymi uśmiechami do moich klasowych kolegów, poszłam szukać Harrego. Stał na środku parkingu.
Harry owinął wokół mnie swoje ramię i mocno mnie ścisnął - To już ostateczny koniec. Jak się z tym czujesz?
- Nie jestem pewna - oderwałam się od niego. Harry podniósł rękę i przejechał kciukiem pod moim okiem - Płaczesz?
- Tak? Oh - otarłam kolejną łzę i próbowałam się uśmiechnąć, ale wyszło mi to chwiejnie.
- Ej, coś nie tak?
- Dorastałam tutaj, a teraz zostawiam to za sobą. Następnym krokiem będzie college, a potem już dorosłe życie i nie wiem czy jestem na to gotowa. Jest to takie cholernie pokręcone, Harry.
- Co? - jego oczy się rozszerzyły.
- Chciałam opuścić to miejsce odkąd rozpoczął się nowy rok szkolny. A potem ty się pojawiłeś i już nie chcę stąd wyjeżdżać.
- Pamiętasz, kiedy się spotkaliśmy? - zapytał z uśmiechem - Byłem strasznie zdenerwowany i gadałem tylko o pogodzie. A ty zaczęłaś ze swoim lekko sarkastycznym tonem, że jest zima i to chyba oczywiste, że jest zimno. Czułem się wtedy taki głupi.
- A spójrz teraz na nas - uśmiechnęłam się i go pocałowałam.
- Mamy jeszcze cały rok zanim zaczniemy college i przez ten czas będziemy nierozłączni.
To była prawda. Wraz z Harrym zdecydowaliśmy, że potrzebujemy przerwy i jesteśmy wystarczająco dorośli, więc wybieramy się w podróż. Prawie skaczę po suficie z podekscytowania, ale jestem też zdenerwowana. Rodzina Harrego wraz z moją postanowiła wspomóc nas finansowo w naszej małej podróży.
Przytaknęłam głową i podeszłam z nim do naszych rodziców. Pozbyłam się łez, ale nadal byłam nieco zdenerwowana.
- Jak się obaj czujecie? - zapytała nas mama Harrego.
- Dobrze, dobrze - powiedział Harry, spoglądając na mnie kątem oka. Przytaknęłam, zgadzając się z nim.
- Okej, zbierajmy się. Nareszcie jest słonecznie, a my planujemy grilla - powiedział ojczym Harrego.
Weszłam z rodzicami do samochodu i jechaliśmy za autem Harrego w stronę domu. Niemal natychmiast musiałam przetrzeć oczy, bo w zasadzie czułam się jakbym wyjeżdżała z miejsca o nazwie 'dzieciństwo'.
- Ariella, skarbie. Wszystko okej? - zapytała się moja mama z przedniego siedzenia.
- Tak - wykrztusiłam.
W pewnym sensie gardziłam Harrym. To wszystko była jego wina. Gdyby tutaj nie przyjechał, to bym z radością opuszczała to miejsce. Ale przyjechał i zostawiam za sobą dużo wspomnień. Nie będzie już więcej wymykania się podczas lunchu by posłuchać jak Harry gra na gitarze. Nie będzie już więcej ukrywania niczego przed panią Lynn. I co najgorsze, nie będzie już więcej naszych pocałunków podczas lunchu.
- Oh, słonko. Dalej pozostał ci jeszcze college i to dopiero za rok. Nie bądź smutna, że odchodzisz. Zaczynasz teraz nowy etap w życiu. I zaczynasz go z Harry.
Przytaknęłam i przetarłam oczy. Mój makijaż wyglądał zapewne strasznie i pierwsze co zrobię po powrocie do domu, to zmycie go.
Kiedy już tam dotarliśmy, poszłam do mojego pokoju i zmyłam oczy. Nie był aż taki zły, ale był lekko rozmazany. Zostałam w tych samych ubraniach, ponieważ sądzę, że wyglądam w nich ładnie. Harry też tak sądzi.
- Cześć - przywitał mnie pocałunkiem.
- Ariella! - Gemma odciągnęła mnie od Harrego by mnie przytulić - Co tam u ciebie?
- Okej. Widzę, że jeszcze wytrzymujesz z moim bratem - powiedziała.
- Ej! Nie jestem taki zły.
- Tak, jasne - Gemma uśmiechnęła się i odeszła ode mnie. Prawie się uśmiechnęłam i podeszłam bliżej Harrego.
- Harry, chodź pomóż mi przy grillu - jego ojczym pomachał do niego.
- Zaraz wrócę - powiedział do mnie Harry i pocałował mnie przed pójściem.
- Powiem ci jedno: jest ci oddany w 100% - powiedziała, po czym odeszła.
----------
- Dobrze się dzisiaj bawiłaś? - zapytał się Harry jeszcze tego samego wieczoru. Leżeliśmy na dachu mojego domu. W ciągu kilku miesięcy, opanowaliśmy umiejętność wspinania się tutaj bez upadku.
- Tak - bawiłam się jego palcami.
- Jestem taka podekscytowana - spojrzałam na niego - A ty?
- Udajemy się w podróż! Zaczęłaś już się pakować? Ja tak.
- Spakowałam już się już tydzień temu - byłam zbyt podekscytowana, by pakować się w ostatniej minucie.
- Jak myślisz, gdzie powinnyśmy najpierw pojechać?
- Szczerze, to nie wiem - uśmiechnęłam się do niego - Jest dużo festiwali muzycznych o tej porze roku. Może jakiś poszukamy i się na niego wybierzemy?
Harry przytaknął - Jasne, nie byłem jeszcze na żadnym.
- Ja również. Ale jestem również bardzo zdenerwowana, ze opuszczam to miejsce bardziej niż powinnam być.
- Czemu?
- Nie wiem. Poznałam tutaj ciebie i opuszczamy to miejsce na blisko rok.
- To dzięki mnie chcesz tutaj zostać? - zapytał z uśmiechem.
- Tak, ty idioto - zaśmiałam się - To wszystko twoja wina. Przez ciebie dzisiaj płakałam na zakończeniu szkoły.
- Zawsze możemy zapomnieć o naszej wycieczce i tu zostać - powiedział.
- O nie. Myślę, że wyjdzie nam to na dobre - wzięłam głęboki oddech. Wydaję się, że tyle dzisiaj osiągnęłam.
- Naprawdę?
- Tak. Po za tym kocham cię i wiem, że będzie dobrze tak długo jak będę z tobą.
Harry się uśmiechnął pod nosem i pocałował mnie, bawiąc się końcówkami moich włosów.
- Tak długo jak będę z tobą - powtórzył i ponownie mnie pocałował.
KONIEC
***********
Koniec.
Nadszedł ten dzień nad którym rozmyślałam od pierwszego dnia istnienia tego tłumaczenia.
Był to słodki fanfic. Troszkę inny od tych wszystkich Darków i Afterów ( które zresztą bardzo uwielbiam ). Przekazuję nam bardzo ważną wartość moralną. Dzięki jednej osoby możemy zmienić całe nasze spostrzeżenia. Ariella zaraz po skończeniu szkoły chciała opuścić to miejsce. Myślała, że dzięki temu będzie szczęśliwa. Ale się myliła. Zaznała prawdziwego szczęścia u boku Harrego. U boku tego człowieka, który wydawał jej się zupełnie inny. Chciała poczekać na moment, kiedy będzie taki jak wszyscy. Nie zauważyła nawet, kiedy się w nim zakochała. Na początku nie chciała nawet dopuścić do siebie tej myśli. Dzięki niemu zmieniła cały nasz świat.
Jak większość zapewne przewidziała, jest happy end. Przepraszam, jeśli ktoś dostał zawału na widok tweetów z cytatami.
PODZIĘKOWANIA
- Dla wspaniałych komentatorów ( Miałam w planach wymienić tutaj wszystkich, ale w roztargnieniu pewnie bym o kimś zapomniała, a potem bym miała wyrzuty sumienia. Każdy wie, kogo mam na myśli).
- Dla wszystkich, którzy kiedykolwiek zainteresowali się tym fanfikiem. Na dzień dzisiejszy blog posiada 7 tysięcy odsłon ( i diametralnie ich przybywa).
- Liskowi, który wykonał ten wspaniały szablon.
- Niewidzialnej za inspirację swoją osobą ( gdyby nie ona, ten blog by nie powstał)
Co do mojej dalszej kariery 'tłumaczki' dostałam propozycję powrotu do Aftera, dlatego 'Bitter & Sassy' zacznie się z małym opóźnieniem. O wszystkim jeszcze poinformuję na bieżąco i dodam w specjalnej zakładce.
Zamierzam jeszcze raz przeczytać tłumaczenie i zedytować niektóre momenty. Troszkę się rozwinęłam z tłumaczeniem i chcę niektóre momenty bardziej sprecyzować. Potem blog zostanie oficjalnie dodany do spisu fanficton.
Mam do was jeszcze małą prośbę. Jeśli ktoś przeczytał, niech napisze w komentarzu kropkę albo 'przeczytane', bym wiedziała ile osób przeczytało. Nawet jeśli wcześniej się nie udzielałaś/eś.
I to tyle z tej rozbudowanej notki. Będę tęsknić ;(
Do usłyszenia już niedługo przy 'Bitter &Sassy'
Klaudia.
niedziela, 26 października 2014
Rozdział 29
Miałam trzy opcje:
1.) Uciec.
2.) Odpowiedzieć.
albo 3.) Po prostu stać w miejscu.
Wybrałam opcję numer trzy. Zatrzymałam się i po prostu w osłupieniu stałam. Harry to powiedział. Te trzy piękne słowa wypłynęły z jego ust. Dobrze, wow oddech.
- Okej, okej, w porządku - powiedział mi.
- Ale ty...
- Wiem - zaśmiał się - Jeszcze nieodpowiednia pora?
Potrząsnęłam przecząco głową - Nie, ale spotykamy się dopiero od dwóch miesięcy.
- Wiem, ale chciałem ci już to powiedzieć od jakiegoś czasu.
- Jaki czas masz na myśli? - wróciliśmy do naszego 'kołysania się'.
- Jakoś od listopada - powiedział - Może dwa tygodnie po poznaniu cię. Jesteś po prostu... nie wiem, tak trudno ciebie 'nie kochać'.
- Oh.
- Nie musisz odpowiadać, chcę tylko, żebyś wiedziała o tym.
Przytaknęłam i ponownie ułożyłam swoją głowę na jego ramieniu. Naprawdę bardzo lubiłam Harrego, po prostu nie wiem, czy ja też go kochałam.
Tańczyliśmy jeszcze przez chwilkę. Mam nadzieję, że Harry nie jest wściekły, że nie odpowiedziałam mu tym samym.
- Chcesz już iść? - zapytał mnie. Skinęłam głową i chwyciłam jego rękę, w każdym razie miałam już dość balu.
Ludzie patrzyli na nas, kiedy wychodziliśmy. Złapałam dół sukienki, chciałam by przestali to robić.
Harry pomógł mi wejść do samochodu i zapięłam pas, kiedy podszedł do strony kierowcy - Jesteś głodna?
Przytaknęłam - O mój Boże, tak. Umieram z głodu.
Harry się uśmiechnął i wycofał samochód - Gdzie chcesz jechać coś zjeść?
- Byle gdzie, jestem po prostu głodna.
- Możemy jechać do kawiarni - skinęłam na te myśl i się rozsiadłam.
- Dobrze się bawiłaś? - zapytał się, patrząc na mnie. Przytaknęłam, chwytając jego rękę na kolanie - Tak, ten bal obfitował w wiele niespodzianek.
Przytaknął głową - Prawda, przepraszam.
- Nie przepraszaj, cieszę się, że to powiedziałeś.
Jechaliśmy w ciszy dopóki nie zaparkował pod restauracją. Wybrałam stolik gdzieś na tyłach, a Harry poszedł zamówić nasze jedzenie. Wrócił z wielkim talerzem ciastek i dwoma napojami.
- Orzech laskowy dla mnie, a francuska wanilia dla ciebie - uśmiechnęłam się i wzięłam od niego kubek.
- Myślę, że wyglądamy troszkę dziwnie w naszych formalnych ubraniach - powiedziałam biorąc łyk. Harry wzruszył ramionami i chwycił donuta - Wracamy z balu maturalnego, jak inaczej mamy wyglądać?
- W sumie racja.
- Skoro mówisz, że moją specjalnością są pola, to co powiesz na wybranie się na jedno z nich?
- Jasne, pewnie.
Jak skończyliśmy jeść, pojechaliśmy na nasze 'myśliwskie pola'
- Ej, to miejsce wygląda dobrze.
- Jest praktycznie koło drogi.
- I?
- Jeśli przejeżdżałaby tutaj polica, pomyślałaby, że dokonujemy transakcji narkotykowej.
Harry się zaśmiał - Dobrze, wybierzmy inne miejsce.
- Pamiętasz, gdzie pojechaliśmy po raz pierwszy?
- Tak, chciałabyś tam pojechać? - przytaknęłam i oparłam się o siedzenie.
Poczułam jego palce, trzymające koniec sukienki - Dalej nie mogę uwierzyć, że masz na sobie sukienkę. Wyglądasz w niej ślicznie.
- Dziękuję - zarumieniłam się i spojrzałam przez okno.
- I jesteśmy na miejscu - powiedział, podczas gdy parkował auto. Wyszłam i położyłam się naprzeciwko samochodu, Harry po chwili do mnie dołączył.
- Jaka była twoja pierwsza myśl, kiedy mnie zobaczyłaś? - zapytał mnie.
- Szczerze? - odparłam. Przytaknął głową.
- O mój Boże, nienawidziłam cię. Byłeś taki szczęśliwy, a mnie to tak wkurzało.
- Czemu?
- Cóż, myślałam, że to tygodniu pobytu tutaj zaczniesz się z każdym przyjaźnić.
- Co w tym złego? - zapytał.
- Widziałeś naszą szkołę? To irytujące - skinął głową.
- Ja pomyślałem, że jesteś absolutnie piękna.
- Że co?
- Moja pierwsza myśl o tobie. Pomyślałem, że jesteś piękna. Dalej myślę, że jesteś piękna - uderzyłam go w ramię.
- Teraz to brzmi podle. Ja ciebie nie lubiłam, a ty sądziłeś, że jestem śliczna.
- I inna - powiedział, ignorując moją wcześniejszą wypowiedź - Zresztą, gdybyś była zupełnie inna, zapewne byśmy się teraz nie spotykali.
- Prawda.
- Wkrótce ukończymy szkołę.
- Wiem, czas mija nieubłagalnie szybko - położyłam swoją głowę na jego ramieniu.
- Wypełniłaś już jakieś podania?
- Tak, około czterech. Jeszcze nie otrzymałam odpowiedzi.
- Kiedy je wypełniałaś?
- Jakoś miesiąc temu - przytaknął głową.
- A jak z tobą? - zapytałam.
- Wypełniłem parę, ale jeszcze nic.
Przytaknęłam i zamknęłam oczy - Zostaniemy tutaj, jeśli będzie taka potrzeba.
-------------
- Ej, jesteśmy w domu - otworzyłam oczy i zauważam Harrego klęczącego obok samochodu.
- Cholera, przepraszam. Znowu zasnęłam.
- W porządku - uśmiechnął się i pomógł mi wyjść - To była długa noc.
Uśmiechnęłam się w odpowiedzi i pozwoliłam mu się zaprowadzić na schody - Dziękuje za zabranie mnie, miło spędziłam czas.
Pochylił się w moją stronę i mnie pocałował - Zobaczymy się później.
Uśmiechnęłam się i otworzyłam drzwi, zamykając je za mną.
- Jak było? - podskoczyłam i zobaczyłam swoją mamę. Wyglądała na bardzo podekscytowaną.
- Było fajnie - wymamrotałam.
- Fajnie? Tańczyłaś?
- Troszkę. Harry powiedział, że mnie kocha.
- Co? Po prostu to powiedział? Co odpowiedziałaś?
- Tak, po prostu to powiedział. Nic nie odpowiedziałam - delikatnie mnie trąciła ramieniem.
- Czemu nie?
- Spotykamy się może z miesiąc. Naprawdę go lubię, ale nie wiem czy to miłość.
Przytaknęła - Rozumiem. Kiedy twój ojciec wyznał mi miłość, uciekłam.
Ooo, czyli wybrała opcję pierwszą. Podniosła swój palec i przejechała nim pod moim okiem - Spałaś?
- Czemu tak sądzisz?
- Twój makijaż się nieco rozmazał - powiedziała.
- Troszkę się przespałam.
- Tylko troszkę? Skarbie, całe oczy masz rozmazane.
- Oh, przepraszam.
Machnęła lekceważąco ręką - Przypuszczam, że Harry był pełen szacunku wobec ciebie.
- Tak, był gentelmenem. Zawsze nim jest.
- Dobra, koniec przesłuchania. Połóż się spać, zobaczymy się rano.
Przytuliłam ją , po czym poszłam do swojego pokoju. Zmyłam swój makijaż i się przebrałam. Kiedy wszystko już zdjęłam i założyłam moje spodnie poczułam się sobą. Dosłownie opadłam na łóżko i chwyciłam telefon.
Mam nadzieję, że dobrze spędziłaś czas. Wyglądałaś oszałamiająco. Kocham cię.
Odłożyłam mój telefon i wstałam z łóżka. Na szczęście zasłony Harrego było odsłonięte. Kiedy spojrzał w moją stronę, szybko przesłałam mu całusa i opuściłam zasłonę.
Może także go kochałam?
***********
Witam was kochani po dłuższej przerwie.
Tak, oto nastał koniec. Został tylko epilog, który w przyszłym tygodniu dodam.
Teraz się nie będę rozpisywać, bo nadrobię to w przyszłej 'notce pożegnalnej'
Do następnego razu!
Klaudia.
1.) Uciec.
2.) Odpowiedzieć.
albo 3.) Po prostu stać w miejscu.
Wybrałam opcję numer trzy. Zatrzymałam się i po prostu w osłupieniu stałam. Harry to powiedział. Te trzy piękne słowa wypłynęły z jego ust. Dobrze, wow oddech.
- Okej, okej, w porządku - powiedział mi.
- Ale ty...
- Wiem - zaśmiał się - Jeszcze nieodpowiednia pora?
Potrząsnęłam przecząco głową - Nie, ale spotykamy się dopiero od dwóch miesięcy.
- Wiem, ale chciałem ci już to powiedzieć od jakiegoś czasu.
- Jaki czas masz na myśli? - wróciliśmy do naszego 'kołysania się'.
- Jakoś od listopada - powiedział - Może dwa tygodnie po poznaniu cię. Jesteś po prostu... nie wiem, tak trudno ciebie 'nie kochać'.
- Oh.
- Nie musisz odpowiadać, chcę tylko, żebyś wiedziała o tym.
Przytaknęłam i ponownie ułożyłam swoją głowę na jego ramieniu. Naprawdę bardzo lubiłam Harrego, po prostu nie wiem, czy ja też go kochałam.
Tańczyliśmy jeszcze przez chwilkę. Mam nadzieję, że Harry nie jest wściekły, że nie odpowiedziałam mu tym samym.
- Chcesz już iść? - zapytał mnie. Skinęłam głową i chwyciłam jego rękę, w każdym razie miałam już dość balu.
Ludzie patrzyli na nas, kiedy wychodziliśmy. Złapałam dół sukienki, chciałam by przestali to robić.
Harry pomógł mi wejść do samochodu i zapięłam pas, kiedy podszedł do strony kierowcy - Jesteś głodna?
Przytaknęłam - O mój Boże, tak. Umieram z głodu.
Harry się uśmiechnął i wycofał samochód - Gdzie chcesz jechać coś zjeść?
- Byle gdzie, jestem po prostu głodna.
- Możemy jechać do kawiarni - skinęłam na te myśl i się rozsiadłam.
- Dobrze się bawiłaś? - zapytał się, patrząc na mnie. Przytaknęłam, chwytając jego rękę na kolanie - Tak, ten bal obfitował w wiele niespodzianek.
Przytaknął głową - Prawda, przepraszam.
- Nie przepraszaj, cieszę się, że to powiedziałeś.
Jechaliśmy w ciszy dopóki nie zaparkował pod restauracją. Wybrałam stolik gdzieś na tyłach, a Harry poszedł zamówić nasze jedzenie. Wrócił z wielkim talerzem ciastek i dwoma napojami.
- Orzech laskowy dla mnie, a francuska wanilia dla ciebie - uśmiechnęłam się i wzięłam od niego kubek.
- Myślę, że wyglądamy troszkę dziwnie w naszych formalnych ubraniach - powiedziałam biorąc łyk. Harry wzruszył ramionami i chwycił donuta - Wracamy z balu maturalnego, jak inaczej mamy wyglądać?
- W sumie racja.
- Skoro mówisz, że moją specjalnością są pola, to co powiesz na wybranie się na jedno z nich?
- Jasne, pewnie.
Jak skończyliśmy jeść, pojechaliśmy na nasze 'myśliwskie pola'
- Ej, to miejsce wygląda dobrze.
- Jest praktycznie koło drogi.
- I?
- Jeśli przejeżdżałaby tutaj polica, pomyślałaby, że dokonujemy transakcji narkotykowej.
Harry się zaśmiał - Dobrze, wybierzmy inne miejsce.
- Pamiętasz, gdzie pojechaliśmy po raz pierwszy?
- Tak, chciałabyś tam pojechać? - przytaknęłam i oparłam się o siedzenie.
Poczułam jego palce, trzymające koniec sukienki - Dalej nie mogę uwierzyć, że masz na sobie sukienkę. Wyglądasz w niej ślicznie.
- Dziękuję - zarumieniłam się i spojrzałam przez okno.
- I jesteśmy na miejscu - powiedział, podczas gdy parkował auto. Wyszłam i położyłam się naprzeciwko samochodu, Harry po chwili do mnie dołączył.
- Jaka była twoja pierwsza myśl, kiedy mnie zobaczyłaś? - zapytał mnie.
- Szczerze? - odparłam. Przytaknął głową.
- O mój Boże, nienawidziłam cię. Byłeś taki szczęśliwy, a mnie to tak wkurzało.
- Czemu?
- Cóż, myślałam, że to tygodniu pobytu tutaj zaczniesz się z każdym przyjaźnić.
- Co w tym złego? - zapytał.
- Widziałeś naszą szkołę? To irytujące - skinął głową.
- Ja pomyślałem, że jesteś absolutnie piękna.
- Że co?
- Moja pierwsza myśl o tobie. Pomyślałem, że jesteś piękna. Dalej myślę, że jesteś piękna - uderzyłam go w ramię.
- Teraz to brzmi podle. Ja ciebie nie lubiłam, a ty sądziłeś, że jestem śliczna.
- I inna - powiedział, ignorując moją wcześniejszą wypowiedź - Zresztą, gdybyś była zupełnie inna, zapewne byśmy się teraz nie spotykali.
- Prawda.
- Wkrótce ukończymy szkołę.
- Wiem, czas mija nieubłagalnie szybko - położyłam swoją głowę na jego ramieniu.
- Wypełniłaś już jakieś podania?
- Tak, około czterech. Jeszcze nie otrzymałam odpowiedzi.
- Kiedy je wypełniałaś?
- Jakoś miesiąc temu - przytaknął głową.
- A jak z tobą? - zapytałam.
- Wypełniłem parę, ale jeszcze nic.
Przytaknęłam i zamknęłam oczy - Zostaniemy tutaj, jeśli będzie taka potrzeba.
-------------
- Ej, jesteśmy w domu - otworzyłam oczy i zauważam Harrego klęczącego obok samochodu.
- Cholera, przepraszam. Znowu zasnęłam.
- W porządku - uśmiechnął się i pomógł mi wyjść - To była długa noc.
Uśmiechnęłam się w odpowiedzi i pozwoliłam mu się zaprowadzić na schody - Dziękuje za zabranie mnie, miło spędziłam czas.
Pochylił się w moją stronę i mnie pocałował - Zobaczymy się później.
Uśmiechnęłam się i otworzyłam drzwi, zamykając je za mną.
- Jak było? - podskoczyłam i zobaczyłam swoją mamę. Wyglądała na bardzo podekscytowaną.
- Było fajnie - wymamrotałam.
- Fajnie? Tańczyłaś?
- Troszkę. Harry powiedział, że mnie kocha.
- Co? Po prostu to powiedział? Co odpowiedziałaś?
- Tak, po prostu to powiedział. Nic nie odpowiedziałam - delikatnie mnie trąciła ramieniem.
- Czemu nie?
- Spotykamy się może z miesiąc. Naprawdę go lubię, ale nie wiem czy to miłość.
Przytaknęła - Rozumiem. Kiedy twój ojciec wyznał mi miłość, uciekłam.
Ooo, czyli wybrała opcję pierwszą. Podniosła swój palec i przejechała nim pod moim okiem - Spałaś?
- Czemu tak sądzisz?
- Twój makijaż się nieco rozmazał - powiedziała.
- Troszkę się przespałam.
- Tylko troszkę? Skarbie, całe oczy masz rozmazane.
- Oh, przepraszam.
Machnęła lekceważąco ręką - Przypuszczam, że Harry był pełen szacunku wobec ciebie.
- Tak, był gentelmenem. Zawsze nim jest.
- Dobra, koniec przesłuchania. Połóż się spać, zobaczymy się rano.
Przytuliłam ją , po czym poszłam do swojego pokoju. Zmyłam swój makijaż i się przebrałam. Kiedy wszystko już zdjęłam i założyłam moje spodnie poczułam się sobą. Dosłownie opadłam na łóżko i chwyciłam telefon.
Mam nadzieję, że dobrze spędziłaś czas. Wyglądałaś oszałamiająco. Kocham cię.
Odłożyłam mój telefon i wstałam z łóżka. Na szczęście zasłony Harrego było odsłonięte. Kiedy spojrzał w moją stronę, szybko przesłałam mu całusa i opuściłam zasłonę.
Może także go kochałam?
***********
Witam was kochani po dłuższej przerwie.
Tak, oto nastał koniec. Został tylko epilog, który w przyszłym tygodniu dodam.
Teraz się nie będę rozpisywać, bo nadrobię to w przyszłej 'notce pożegnalnej'
Do następnego razu!
Klaudia.
niedziela, 19 października 2014
Rozdział 28.
To się działo.
Już dzisiaj miał się odbyć bal maturalny.
I szczerze, byłam cholernie zdenerwowana.
Miałam tylko trzy godziny do przygotowania się. I to wszystko przez moją mamę, która wszystko przeciągnęła. Kazała mi jeszcze raz przymierzyć sukienkę by upewnić się, czy jest odpowiedniej długości, a potem musiałam ją ponownie zdejmować.
- Co, czemu? - zapytałam. Moja mama się na mnie spojrzała - No co? Zrobię ci fryzurę i makijaż.
- Ty to chcesz zrobić? Myślałam, że ja to zrobię..
- Po prostu usiądź na krzesło.
Po dwudziestu minutach, nareszcie usiadłam na to krzesło. Jestem ciekawa, czy pozostałym dziewczynom mamy też pomagały w fryzurze i makijażu. Zapewne nie.
- Okej, zrobione.
To dobrze. Kiedy już mam nałożony eyeliner, oparłam się o krzesło, żeby zrobić fryzurę.
- Myślę, że je wyprostujemy, a lokówką potraktujemy tylko końcówki - zaczęła przegarniać moje włosy, paląc je raz prostownicą, drugi raz lokówką. To nie było zbyt przyjemne.
- Dobrze! Możesz teraz założyć sukienkę.
Wstałam, wzięłam sukienkę i skierowałam się na górę. Założyłam ją ponownie i wygładziłam koronkową górę by ładnie leżała. Spojrzałam na swoje odbicie w lustrze i moje oczy się rozszerzyły.
Wyglądałam ja dziewczyna. Rzeczywiście jak dziewczyna. Moja fryzura i makijaż były ładne, a sukienka - mogę, rzec iż- góra wyglądała całkiem przyzwoicie.
Zamknęłam oczy i odchyliłam głowę do tyłu. Głupi Harry i jego sposób, który naprawdę sprawił, że chcę pójść na bal.
Moja mama zapukała do drzwi - Słonko, wychodź. Harry będzie tutaj za parę minut.
Otworzyłam drzwi, prawie uderzając moją mamę - Uuups, przepraszam.
Machnęłam ręką i wręczyła mi moje szpilki. Wzięłam je niechętnie i założyłam. Poszłyśmy do sklepu i były one jedyną tolerowaną przeze mnie parą jaką znalazłyśmy.
- Ooo, wyglądasz przepięknie! John, chodź tutaj na sekundę - moja mama krzyknęła, kiedy się wyprostowałam.
Mój tata przyszedł i się uśmiechnął - Wow, kochanie wyglądasz olśniewająco.
Wymamrotałam 'dziękuję' w odpowiedzi i spojrzałam na dół na swoją kreację. Czułam się dziwnie w sukience i szpilkach. Ale to był ten rodzaj odmienności jaki lubiłam.
Dzwonek zadzwonił, a moja mama klasnęła w dłonie - Harry, już tu jest!
Ruszyła do salonu, kiedy ja zostałam z tatą. Podał mi plastikową torbę, a ja uniosłam brwi ze zdziwienia.
- W torbie są buty na przebranie, gdyby te ciebie uciskały - odpowiedział. Wzięłam torbę i go przytuliłam - O mój Boże, dziękuje.
Zaśmiał się i mnie puścił - Niech Harry lepiej traktuje cie przyzwoicie. Zaczynam naprawdę lubić tego chłopaka.
Przytaknęłam, kiedy ruszyliśmy w stronę salonu. Pierwszą osobą jaką zobaczyłam była Anne. Stała przed Harrym i poprawiała mu krawat. Kiedy Harry mnie zobaczył strzepnął ręce swojej mamy i uśmiechnął się do mnie.
Podszedł i przytuliliśmy się do siebie.
- Wyglądasz absolutnie wspaniale - zarumieniłam się na jego słowa i schyliłam głowę.
- Myślę, że powinnyśmy zrobić zdjęcia - Anne powiedziała do mojej mamy. Ona się zgodziła i zaczął się ten cały 'fotograficzny proces'.
- Nie myślę, bym kiedykolwiek chciał to zrobić ponownie - Harry wyszeptał , kiedy wyszliśmy z mojego domu. Westchnęłam i przytaknęłam - Tak, to trwało wiecznie. Musieli zrobić około dwudziestu zdjęć.
Harry otworzył przede mną drzwi i kiedy weszłam, zaczęłam obserwować jak podąża w stronę miejsca kierowcy. Wyglądał naprawdę dobrze. Po pierwsze jego włosy były ujarzmione i nie byłam do końca pewna czy mi się to podoba czy nie.
- Uh.. mam coś dla ciebie - otworzył schowek w samochodzie i sięgnął pudełko, otwierając je.
- Kwiatek na rękę?
Tak. Ja.. zamówiłem go parę dni temu i pasuje nawet do twojej sukienki.
Wyciągnęłam ostrożnie rękę, a on delikatnie włożył go na mój nadgarstek. Złapał moją dłoń i pocałował ją jak to przystało na prawdziwego dżentelmena.
- Okej - zaśmiałam się - Jedźmy, jeśli nie chcemy się spóźnić.
Uruchomił samochód i wyjechał z podjazdu - Co to jest? - zapytał się , kiedy dostrzegł plastikową torbę.
- Tylko para butów na zmianę - zaczęłam bawić się kolczykami w moich uszach. Były małe i czarne. Idealnie pasowały do sukienki.
- Twoja sukienka jest bardzo ładna - powiedział Harry, spoglądając na mnie kątem oka - Wyglądasz niesamowicie.
Moje policzki się zaczerwieniły i wymamrotałam 'dziękuje'. Harry się zaśmiał, kiedy byliśmy już na miejscu. Szkoła zdecydowała wyprawić bal w klubie country. Cieszę się, że nie jest na zewnątrz, bo było naprawdę zimno.
Harry otworzył przede mną drzwi i złapał mnie za rękę, kiedy wysiadłam z samochodu . Kiedy już znaleźliśmy się na sali, niemal jęknęłam. Prawie wszystkie sukienki były takie same. Ale byłam zaskoczona, że przynajmniej były w innych kolorach. Jestem pewna, że byłam jedyną dziewczyną, która założyła sukienkę, która jest częściowo czarna.
- Chcesz zatańczyć? - zapytał się Harry, kiedy staliśmy w kącie przez parę minut. Potrząsnęłam przecząco głową, a on wydął wargę - Czemu nie?
- Nie jestem dobrą tancerką.
- No dalej. Możemy się tylko kołysać jeśli chcesz - przekonywał mnie. Więc przez jakiś czas się 'kołysaliśmy' tak przynajmniej przypuszczam. A potem zaczęli puszczać wolne kawałki. Harry oparł ręce na mojej tali, kiedy ja niezdarnie umieściłam ręce na jego szyi.
- Nie spinaj się, Ella - zaśmiał się - To tylko ja.
Zrelaksowałam się i położyłam swoją głowę na jego ramieniu - Dziękuje za zaproszenie mnie.
Poczułam jego pocałunek na czubku mojej głowy - Dziękuje za przyjęcie mojego zaproszenia.
- Okej, nie pozwólmy by ten dzień okazał się tandetnym - zaśmiał się wręcz nerwowo, więc spojrzałam się niego.
- Wszystko ok? - zapytałam się go. Wzruszył ramionami i odchrząknął.
- Myślisz, że byłby to nieodpowiedni czas, by powiedzieć, że cie kocham?
**********
AKSJSHKDH nie wierzę, to się stało.
Mam duży zanik weny lub chcę rozpaczliwie przeciągnąć ten fanfik. Sądzę, że to i to. Wciąż to do mnie nie dochodzi, że tylko dwa rozdziały i koniec. Wiem, że pewnie już macie dość tej paplaniny, ale to dla mnie wspaniałe. Jeszcze nigdy tak daleko z żadnym opowiadaniem nie zaszłam. Zawsze kończyłam na 2-3 rozdziałach i usuwałam bloga, a tutaj już prawie koniec.
Nie będę was już męczyć!
Do następnego razu.
Kocham was wszystkich,
Klaudia.
Już dzisiaj miał się odbyć bal maturalny.
I szczerze, byłam cholernie zdenerwowana.
Miałam tylko trzy godziny do przygotowania się. I to wszystko przez moją mamę, która wszystko przeciągnęła. Kazała mi jeszcze raz przymierzyć sukienkę by upewnić się, czy jest odpowiedniej długości, a potem musiałam ją ponownie zdejmować.
- Co, czemu? - zapytałam. Moja mama się na mnie spojrzała - No co? Zrobię ci fryzurę i makijaż.
- Ty to chcesz zrobić? Myślałam, że ja to zrobię..
- Po prostu usiądź na krzesło.
Po dwudziestu minutach, nareszcie usiadłam na to krzesło. Jestem ciekawa, czy pozostałym dziewczynom mamy też pomagały w fryzurze i makijażu. Zapewne nie.
- Okej, zrobione.
To dobrze. Kiedy już mam nałożony eyeliner, oparłam się o krzesło, żeby zrobić fryzurę.
- Myślę, że je wyprostujemy, a lokówką potraktujemy tylko końcówki - zaczęła przegarniać moje włosy, paląc je raz prostownicą, drugi raz lokówką. To nie było zbyt przyjemne.
- Dobrze! Możesz teraz założyć sukienkę.
Wstałam, wzięłam sukienkę i skierowałam się na górę. Założyłam ją ponownie i wygładziłam koronkową górę by ładnie leżała. Spojrzałam na swoje odbicie w lustrze i moje oczy się rozszerzyły.
Wyglądałam ja dziewczyna. Rzeczywiście jak dziewczyna. Moja fryzura i makijaż były ładne, a sukienka - mogę, rzec iż- góra wyglądała całkiem przyzwoicie.
Zamknęłam oczy i odchyliłam głowę do tyłu. Głupi Harry i jego sposób, który naprawdę sprawił, że chcę pójść na bal.
Moja mama zapukała do drzwi - Słonko, wychodź. Harry będzie tutaj za parę minut.
Otworzyłam drzwi, prawie uderzając moją mamę - Uuups, przepraszam.
Machnęłam ręką i wręczyła mi moje szpilki. Wzięłam je niechętnie i założyłam. Poszłyśmy do sklepu i były one jedyną tolerowaną przeze mnie parą jaką znalazłyśmy.
- Ooo, wyglądasz przepięknie! John, chodź tutaj na sekundę - moja mama krzyknęła, kiedy się wyprostowałam.
Mój tata przyszedł i się uśmiechnął - Wow, kochanie wyglądasz olśniewająco.
Wymamrotałam 'dziękuję' w odpowiedzi i spojrzałam na dół na swoją kreację. Czułam się dziwnie w sukience i szpilkach. Ale to był ten rodzaj odmienności jaki lubiłam.
Dzwonek zadzwonił, a moja mama klasnęła w dłonie - Harry, już tu jest!
Ruszyła do salonu, kiedy ja zostałam z tatą. Podał mi plastikową torbę, a ja uniosłam brwi ze zdziwienia.
- W torbie są buty na przebranie, gdyby te ciebie uciskały - odpowiedział. Wzięłam torbę i go przytuliłam - O mój Boże, dziękuje.
Zaśmiał się i mnie puścił - Niech Harry lepiej traktuje cie przyzwoicie. Zaczynam naprawdę lubić tego chłopaka.
Przytaknęłam, kiedy ruszyliśmy w stronę salonu. Pierwszą osobą jaką zobaczyłam była Anne. Stała przed Harrym i poprawiała mu krawat. Kiedy Harry mnie zobaczył strzepnął ręce swojej mamy i uśmiechnął się do mnie.
Podszedł i przytuliliśmy się do siebie.
- Wyglądasz absolutnie wspaniale - zarumieniłam się na jego słowa i schyliłam głowę.
- Myślę, że powinnyśmy zrobić zdjęcia - Anne powiedziała do mojej mamy. Ona się zgodziła i zaczął się ten cały 'fotograficzny proces'.
- Nie myślę, bym kiedykolwiek chciał to zrobić ponownie - Harry wyszeptał , kiedy wyszliśmy z mojego domu. Westchnęłam i przytaknęłam - Tak, to trwało wiecznie. Musieli zrobić około dwudziestu zdjęć.
Harry otworzył przede mną drzwi i kiedy weszłam, zaczęłam obserwować jak podąża w stronę miejsca kierowcy. Wyglądał naprawdę dobrze. Po pierwsze jego włosy były ujarzmione i nie byłam do końca pewna czy mi się to podoba czy nie.
- Uh.. mam coś dla ciebie - otworzył schowek w samochodzie i sięgnął pudełko, otwierając je.
- Kwiatek na rękę?
Tak. Ja.. zamówiłem go parę dni temu i pasuje nawet do twojej sukienki.
Wyciągnęłam ostrożnie rękę, a on delikatnie włożył go na mój nadgarstek. Złapał moją dłoń i pocałował ją jak to przystało na prawdziwego dżentelmena.
- Okej - zaśmiałam się - Jedźmy, jeśli nie chcemy się spóźnić.
Uruchomił samochód i wyjechał z podjazdu - Co to jest? - zapytał się , kiedy dostrzegł plastikową torbę.
- Tylko para butów na zmianę - zaczęłam bawić się kolczykami w moich uszach. Były małe i czarne. Idealnie pasowały do sukienki.
- Twoja sukienka jest bardzo ładna - powiedział Harry, spoglądając na mnie kątem oka - Wyglądasz niesamowicie.
Moje policzki się zaczerwieniły i wymamrotałam 'dziękuje'. Harry się zaśmiał, kiedy byliśmy już na miejscu. Szkoła zdecydowała wyprawić bal w klubie country. Cieszę się, że nie jest na zewnątrz, bo było naprawdę zimno.
Harry otworzył przede mną drzwi i złapał mnie za rękę, kiedy wysiadłam z samochodu . Kiedy już znaleźliśmy się na sali, niemal jęknęłam. Prawie wszystkie sukienki były takie same. Ale byłam zaskoczona, że przynajmniej były w innych kolorach. Jestem pewna, że byłam jedyną dziewczyną, która założyła sukienkę, która jest częściowo czarna.
- Chcesz zatańczyć? - zapytał się Harry, kiedy staliśmy w kącie przez parę minut. Potrząsnęłam przecząco głową, a on wydął wargę - Czemu nie?
- Nie jestem dobrą tancerką.
- No dalej. Możemy się tylko kołysać jeśli chcesz - przekonywał mnie. Więc przez jakiś czas się 'kołysaliśmy' tak przynajmniej przypuszczam. A potem zaczęli puszczać wolne kawałki. Harry oparł ręce na mojej tali, kiedy ja niezdarnie umieściłam ręce na jego szyi.
- Nie spinaj się, Ella - zaśmiał się - To tylko ja.
Zrelaksowałam się i położyłam swoją głowę na jego ramieniu - Dziękuje za zaproszenie mnie.
Poczułam jego pocałunek na czubku mojej głowy - Dziękuje za przyjęcie mojego zaproszenia.
- Okej, nie pozwólmy by ten dzień okazał się tandetnym - zaśmiał się wręcz nerwowo, więc spojrzałam się niego.
- Wszystko ok? - zapytałam się go. Wzruszył ramionami i odchrząknął.
- Myślisz, że byłby to nieodpowiedni czas, by powiedzieć, że cie kocham?
**********
AKSJSHKDH nie wierzę, to się stało.
Mam duży zanik weny lub chcę rozpaczliwie przeciągnąć ten fanfik. Sądzę, że to i to. Wciąż to do mnie nie dochodzi, że tylko dwa rozdziały i koniec. Wiem, że pewnie już macie dość tej paplaniny, ale to dla mnie wspaniałe. Jeszcze nigdy tak daleko z żadnym opowiadaniem nie zaszłam. Zawsze kończyłam na 2-3 rozdziałach i usuwałam bloga, a tutaj już prawie koniec.
Nie będę was już męczyć!
Do następnego razu.
Kocham was wszystkich,
Klaudia.
poniedziałek, 13 października 2014
Rozdział 27
Do balu maturalnego pozostało mniej niż tydzień i nie byłam pewna kto bardziej wariuje - moja mama czy Anne.
- Moglibyśmy zapisać cię do manikiurzystki, fryzjera i znaleźć jakieś buty. O mój Boże, czemu nie pomyślałyśmy o butach?
- I biżuterii, Lauren - Anne pstryknęła palcami - Nie masz przypadkiem jakiegoś naszyjnika....
- Przepraszam bardzo, ale mam zamiar założył naszyjnik, który dostałam od Harrego na gwiazdkę.
Anne uśmiechnęła się do mnie - Oczywiście, ale możesz założyć jeszcze bransoletkę i kolczyki, prawda Lauren?
Moja mama się rozpromieniła i przytaknęła. Była tym wszystkim bardzo podekscytowana. I nawet znałam powód. Jej jedyne dziecko wybierało się na bal.
- Sądzę, że możemy zapisać cię do manikiurzystki.
- Nie mogłabym po prostu pomalować je na czarno?
Moja mama westchnęła i przytaknęła - Niech ci będzie, w takim razie pomogę ci z fryzurą. A później wybierzemy się po buty.
Przytaknęłam, a Anne przemówiła - Pamiętam jak Gemma szła na swój bal maturalny. Wyglądała olśniewająco.
- Lepiej jak już pójdę. Jestem zaskoczona, że Harry jeszcze nie spalił naszego mieszkania.
- Wspominając o Harrym, kupił już garnitur? - Anne przytaknęła - Kupiliśmy go w zeszły weekend, znalezienie go zajęło nam wieki. Jest bardzo wysoki i dosyć chudy, więc nie mogliśmy znaleźć odpowiedniego rozmiaru.
Już sobie wyobrażam jak Harry przymierza garnitury. Mogę się założyć, że wygląda obłędnie.
Anne przytuliła nas obie, po czym opuściła nasz dom. Mój tata wszedł do pokoju - I jak tam dziewczyny, wszystko omówiłyście?
Skinęłam głową - Tak, to było straszne.
- Mogę się założyć - moja mama uderzyła tatę w ramię - Dobra, dobra przepraszam.
- Idę na górę, do swojego pokoju. Co mamy dzisiaj na obiad?
- Pieczeń.
- Aha - nie byłam za bardzo ucieszona z tego powodu.
- Możesz zadzwonić do Harrego i zjeść coś z nim. Sądzę, że nie będzie mieć nic przeciwko.
Uśmiechnęłam się - Właśnie tak zrobię.
Kiedy już byłam w moim pokoju, napisałam do Harrego.
Co powiesz na wspólny obiad?
Zależy gdzie się wybierzemy.
Byle gdzie, chce tylko uwolnić się od pieczeni.
Okej, będę za minutę.
W tym czasie złapałam kurtkę i założyłam buty. Harry zapukał do drzwi. Poinformowałam rodziców, że wychodzę, opuściłam dom i przywitałam się z Harrym.
- Hej.
- Cześć - szybko mnie pocałował, po czym poprowadził w stronę swojego samochodu. Weszliśmy i zaczęliśmy dyskutować o ewentualnych miejscach.
- Mam straszną ochotę na jakiegoś fast fooda, więc co powiesz na Taco Bell?
- Za każdym razem mam to na myśli, kiedy zdarza mi się wilczy apetyt, możemy jechać do Taco Bell - powiedziałam mu.
Potrząsnął swoją głową - Zdarzyło ci się to raz. Wtedy, kiedy rozrzuciłaś całe jedzenie po moim samochodzie.
Wzruszyłam ramionami - Ups.
Potrząsnął ponownie głową, jego dłoń odnalazła moją i chwyciła ją - Kupiłem już garnitur.
- Słyszałam.
- Naprawdę? - spojrzał się na mnie.
- Tak, twoja mama była u nas wcześniej.
- Aha - przytaknęłam na odpowiedź i dopytałam się o jego problem z dopasowaniem garnituru.
- Tak, muszą się nauczyć robić dłuższe rękawy - zaśmiałam się i ścisnęłam jego rękę.
- Okej, jesteśmy na miejscu - Harry puścił moja rękę by zaparkować samochód. Wyszłam i szłam za nim.
Stałam obok Harrego, kiedy zamawiał nasze jedzenie, moja ręka była oparta o jego ramię. Chłopak za ladą powiedział, że nasze zamówienie będzie za parę minut, więc w międzyczasie wzięłam kubek i nalałam sobie napoju.
Zajęłam stolik gdzieś na tyłach. Bawiłam się moją słomką i czekałam na powrót Harrego.
- Nareszcie - powiedziałam, kiedy Harry przyszedł z naszym jedzeniem. Natychmiast zaczęliśmy jeść, sporadycznie rozmawiając.
- Musimy pomyśleć o składce na bilety na ...
- Nie musisz się martwić. Kupiłem je jakiś czas temu.
- Więc przypuszczałeś, że się zgodzę.
- Nie, ale miałem nadzieję - uśmiechnął się nieśmiało. Wyglądał tak słodko, że nie mogłam się powstrzymać, więc pochyliłam się i skradłam mu całusa.
Pochylił się, aby oddać pocałunek, ale odsunęłam się. Zaśmiałam się i poddałam się, całując go ponownie.
- Dalej, chodźmy - powiedział mi, biorąc nasze śmieci.
Kiedy wróciliśmy do auta, odwrócił się do mnie - Masz jeszcze wystarczająco czasu, by się gdzieś wybrać?
Sprawdziłam mój telefon. Była dopiero siódma, a miałam wrócić o dziesiątej, więc miałam jeszcze trochę wolnego czasu. Przytaknęłam i oparłam się, kiedy Harry wycofał samochód.
- Gdzie jedziemy?- zapytałam.
Nie wiem - wzruszył ramionami.
- Wow, to bardzo pomocne - Harry się uśmiechnął i kontynuował jazdę. Skończyło się na tym, że trafiliśmy na trawiaste pole.
- To pole stało się twoją specjalnością?
- Być może, ale i tak zawsze tutaj wylądujemy. Chodź.
Zobaczyłam jak położył się w pobliżu samochodu. Wyczołgałam się z auta i ułożyłam się obok niego i zamknęłam oczy - Tutaj jest tak spokojnie.
Słyszałam jak Harry cicho się ze mną zgadza. I wkrótce po tym odleciałam.
- Ej, obudź się. Ella, obudź się - otworzyłam oczy i zobaczyłam, że już stoi obok mnie.
- Dalej, rusz swój mały tyłek, jest już dziewiąta - wstałam, ale w drodze do samochodu prawie się przewróciłam. Harry złapał mnie i przytrzymał - Wyglądasz jakbyś była pijana.
Przegarnęłam włosy z mojej twarzy - Tak się też czuję.
Harry nalegał, że nie jestem na tyle stabilna by sama dojść do auta, więc mnie tam zaniósł. Po tym jak dostaliśmy się do auta, odpalił go i ruszył w drogę powrotną do domu. Musiałam znowu zasnąć, bo Harry ponownie mnie budził.
- Jezus, Ella. Jest sobota, jesteś zazwyczaj nadpobudliwa w te dni - przetarłam moje oczy i wzruszyłam ramionami - Przepraszam.
Wydostałam się na zewnątrz i sennie go pocałowałam - Dziękuje za spędzenie ze mną czasu.
- Zawsze do usług - wymamrotał w moje usta. Uśmiechnęłam się i oddaliłam, ale jeszcze mu pomachałam przed wejściem do domu.
- Fajnie spędziłaś czas? - zapytał się mój tata, kiedy zamknęłam drzwi.
- Tak, było wspaniale. Dobranoc.
Moi rodzice także życzyli mi dobrej nocy, po czym poszłam do swojego pokoju. Dostałam wiadomość od Harrego, gdzie napisał mi 'Dobranoc'. Odpisałam mu, przebrałam się w piżamę i umyłam zęby. Położyłam się do łóżka. Jeszcze przez chwilę bawiłam się moim naszyjnikiem, po czym zasnęłam.
**********
3 rozdziały do końca.... ;(
Nie mogę uwierzyć, że to już prawie koniec. W dzień dodania epilogu, będę płakać cały dzień, serio.
Nie chcę was zamęczać moim tymczasowym brakiem weny na tego fanfika, więc życzę wam miłego wieczoru i do następnego!
Liczę na mały komentarz :)
Klaudia.
- Moglibyśmy zapisać cię do manikiurzystki, fryzjera i znaleźć jakieś buty. O mój Boże, czemu nie pomyślałyśmy o butach?
- I biżuterii, Lauren - Anne pstryknęła palcami - Nie masz przypadkiem jakiegoś naszyjnika....
- Przepraszam bardzo, ale mam zamiar założył naszyjnik, który dostałam od Harrego na gwiazdkę.
Anne uśmiechnęła się do mnie - Oczywiście, ale możesz założyć jeszcze bransoletkę i kolczyki, prawda Lauren?
Moja mama się rozpromieniła i przytaknęła. Była tym wszystkim bardzo podekscytowana. I nawet znałam powód. Jej jedyne dziecko wybierało się na bal.
- Sądzę, że możemy zapisać cię do manikiurzystki.
- Nie mogłabym po prostu pomalować je na czarno?
Moja mama westchnęła i przytaknęła - Niech ci będzie, w takim razie pomogę ci z fryzurą. A później wybierzemy się po buty.
Przytaknęłam, a Anne przemówiła - Pamiętam jak Gemma szła na swój bal maturalny. Wyglądała olśniewająco.
- Lepiej jak już pójdę. Jestem zaskoczona, że Harry jeszcze nie spalił naszego mieszkania.
- Wspominając o Harrym, kupił już garnitur? - Anne przytaknęła - Kupiliśmy go w zeszły weekend, znalezienie go zajęło nam wieki. Jest bardzo wysoki i dosyć chudy, więc nie mogliśmy znaleźć odpowiedniego rozmiaru.
Już sobie wyobrażam jak Harry przymierza garnitury. Mogę się założyć, że wygląda obłędnie.
Anne przytuliła nas obie, po czym opuściła nasz dom. Mój tata wszedł do pokoju - I jak tam dziewczyny, wszystko omówiłyście?
Skinęłam głową - Tak, to było straszne.
- Mogę się założyć - moja mama uderzyła tatę w ramię - Dobra, dobra przepraszam.
- Idę na górę, do swojego pokoju. Co mamy dzisiaj na obiad?
- Pieczeń.
- Aha - nie byłam za bardzo ucieszona z tego powodu.
- Możesz zadzwonić do Harrego i zjeść coś z nim. Sądzę, że nie będzie mieć nic przeciwko.
Uśmiechnęłam się - Właśnie tak zrobię.
Kiedy już byłam w moim pokoju, napisałam do Harrego.
Co powiesz na wspólny obiad?
Zależy gdzie się wybierzemy.
Byle gdzie, chce tylko uwolnić się od pieczeni.
Okej, będę za minutę.
W tym czasie złapałam kurtkę i założyłam buty. Harry zapukał do drzwi. Poinformowałam rodziców, że wychodzę, opuściłam dom i przywitałam się z Harrym.
- Hej.
- Cześć - szybko mnie pocałował, po czym poprowadził w stronę swojego samochodu. Weszliśmy i zaczęliśmy dyskutować o ewentualnych miejscach.
- Mam straszną ochotę na jakiegoś fast fooda, więc co powiesz na Taco Bell?
- Za każdym razem mam to na myśli, kiedy zdarza mi się wilczy apetyt, możemy jechać do Taco Bell - powiedziałam mu.
Potrząsnął swoją głową - Zdarzyło ci się to raz. Wtedy, kiedy rozrzuciłaś całe jedzenie po moim samochodzie.
Wzruszyłam ramionami - Ups.
Potrząsnął ponownie głową, jego dłoń odnalazła moją i chwyciła ją - Kupiłem już garnitur.
- Słyszałam.
- Naprawdę? - spojrzał się na mnie.
- Tak, twoja mama była u nas wcześniej.
- Aha - przytaknęłam na odpowiedź i dopytałam się o jego problem z dopasowaniem garnituru.
- Tak, muszą się nauczyć robić dłuższe rękawy - zaśmiałam się i ścisnęłam jego rękę.
- Okej, jesteśmy na miejscu - Harry puścił moja rękę by zaparkować samochód. Wyszłam i szłam za nim.
Stałam obok Harrego, kiedy zamawiał nasze jedzenie, moja ręka była oparta o jego ramię. Chłopak za ladą powiedział, że nasze zamówienie będzie za parę minut, więc w międzyczasie wzięłam kubek i nalałam sobie napoju.
Zajęłam stolik gdzieś na tyłach. Bawiłam się moją słomką i czekałam na powrót Harrego.
- Nareszcie - powiedziałam, kiedy Harry przyszedł z naszym jedzeniem. Natychmiast zaczęliśmy jeść, sporadycznie rozmawiając.
- Musimy pomyśleć o składce na bilety na ...
- Nie musisz się martwić. Kupiłem je jakiś czas temu.
- Więc przypuszczałeś, że się zgodzę.
- Nie, ale miałem nadzieję - uśmiechnął się nieśmiało. Wyglądał tak słodko, że nie mogłam się powstrzymać, więc pochyliłam się i skradłam mu całusa.
Pochylił się, aby oddać pocałunek, ale odsunęłam się. Zaśmiałam się i poddałam się, całując go ponownie.
- Dalej, chodźmy - powiedział mi, biorąc nasze śmieci.
Kiedy wróciliśmy do auta, odwrócił się do mnie - Masz jeszcze wystarczająco czasu, by się gdzieś wybrać?
Sprawdziłam mój telefon. Była dopiero siódma, a miałam wrócić o dziesiątej, więc miałam jeszcze trochę wolnego czasu. Przytaknęłam i oparłam się, kiedy Harry wycofał samochód.
- Gdzie jedziemy?- zapytałam.
Nie wiem - wzruszył ramionami.
- Wow, to bardzo pomocne - Harry się uśmiechnął i kontynuował jazdę. Skończyło się na tym, że trafiliśmy na trawiaste pole.
- To pole stało się twoją specjalnością?
- Być może, ale i tak zawsze tutaj wylądujemy. Chodź.
Zobaczyłam jak położył się w pobliżu samochodu. Wyczołgałam się z auta i ułożyłam się obok niego i zamknęłam oczy - Tutaj jest tak spokojnie.
Słyszałam jak Harry cicho się ze mną zgadza. I wkrótce po tym odleciałam.
- Ej, obudź się. Ella, obudź się - otworzyłam oczy i zobaczyłam, że już stoi obok mnie.
- Dalej, rusz swój mały tyłek, jest już dziewiąta - wstałam, ale w drodze do samochodu prawie się przewróciłam. Harry złapał mnie i przytrzymał - Wyglądasz jakbyś była pijana.
Przegarnęłam włosy z mojej twarzy - Tak się też czuję.
Harry nalegał, że nie jestem na tyle stabilna by sama dojść do auta, więc mnie tam zaniósł. Po tym jak dostaliśmy się do auta, odpalił go i ruszył w drogę powrotną do domu. Musiałam znowu zasnąć, bo Harry ponownie mnie budził.
- Jezus, Ella. Jest sobota, jesteś zazwyczaj nadpobudliwa w te dni - przetarłam moje oczy i wzruszyłam ramionami - Przepraszam.
Wydostałam się na zewnątrz i sennie go pocałowałam - Dziękuje za spędzenie ze mną czasu.
- Zawsze do usług - wymamrotał w moje usta. Uśmiechnęłam się i oddaliłam, ale jeszcze mu pomachałam przed wejściem do domu.
- Fajnie spędziłaś czas? - zapytał się mój tata, kiedy zamknęłam drzwi.
- Tak, było wspaniale. Dobranoc.
Moi rodzice także życzyli mi dobrej nocy, po czym poszłam do swojego pokoju. Dostałam wiadomość od Harrego, gdzie napisał mi 'Dobranoc'. Odpisałam mu, przebrałam się w piżamę i umyłam zęby. Położyłam się do łóżka. Jeszcze przez chwilę bawiłam się moim naszyjnikiem, po czym zasnęłam.
**********
3 rozdziały do końca.... ;(
Nie mogę uwierzyć, że to już prawie koniec. W dzień dodania epilogu, będę płakać cały dzień, serio.
Nie chcę was zamęczać moim tymczasowym brakiem weny na tego fanfika, więc życzę wam miłego wieczoru i do następnego!
Liczę na mały komentarz :)
Klaudia.
wtorek, 7 października 2014
Rozdział 26
Nie mogłam nic powiedzieć. Za każdym razem, kiedy próbowałam coś z siebie wydusić, głos nie chciał wypłynąć z moich ust. Harry się uśmiechał, dalej trzymając ptasią klatkę.
- Więc.. pójdziesz? - zapytał, wpychając wolną rękę do kieszeni.
Przytaknęłam i rzuciłam mu się na szyję, owijając ręce wokół jego szyi. Położył klatkę na stolik i odwzajemnił uścisk.
- Jesteś takim gównianym romantykiem - wymamrotałam w jego szyję.
- Tak, ale jestem twoim gównianym romantykiem - odpowiedział i mnie puścił.
Pierwszą rzeczą jaką zrobiłam to pocałowanie go, równocześnie go tym zaskakując. Chwyciłam kołnierz jego koszulki i przyciągnęłam go bliżej. Oderwaliśmy się od siebie parę chwil później, łapczywie łapiąc oddech.
- Gdybym wiedział, że tak mnie pocałujesz, poprosiłbym cie wcześniej.
Żartobliwie go popchnęłam i pocałowałam ponownie. Był uśmiechnięty, kiedy się ode mnie odsunął i chwycił klatkę.
Nie zapytałam się go czy to planował czy wyszło to spontanicznie, byłam po prostu szczęśliwa, że mnie zaprosił. Pomimo tego, że nie przepadam za balem i nawet nie miałam zamiaru się na nim pojawić, pójdę z Harrym. To byłoby szalone, gdybym nie przyjęła jego propozycji.
- Pójdę to odnieść. Twój tata powiedział, że już możemy iść - przytaknęłam i jak odszedł wybuchnęłam głośnym chichotem.
Harry zaprosił mnie na bal. Pomimo tego, że spotykamy się ze sobą i w ogóle, on i tak to zrobił. Uspokoiłam się, kiedy zauważyłam, że Harry już wraca.
- Twoje rzeczy są u mnie w samochodzie - powiedział mi. Ściągnęłam mój płaszcz z wieszaka, założyłam go i chwyciłam rękę Harrego, kiedy opuszczaliśmy pokój.
Moi rodzice skradali się z tyłu i tajemniczo się do mnie uśmiechnęli. Oni o tym wiedzieli.
- Harry, czy moi rodzice wiedzieli, że masz zamiar zaprosić na bal? - zapytałam się go, wchodząc do samochodu.
- Nie - pokręcił głową. Uniosłam brew ze zdziwienia i westchnęłam - Hmm może. Nie bądź zła, dobrze?
Pochyliłam się i pocałowałam go w policzek - Nie, myślę, że to... dobrze.
- Dobrze?
- Tak.
Harry już więcej nic nie mówił na ten temat, tylko zapytał czy zatrzymamy się by coś przekąsić. Oczywiście się zgodziłam, więc zatrzymaliśmy się w pewnej restauracji. Zajęliśmy miejsce, zamówiliśmy jedzenie, po czym Harry przemówił.
- Um bałem się, że powiesz 'nie'.
- Czemu? - zapytałam, biorąc łyk mojego napoju. Harry wzruszył ramionami - Nie wiem. Nie myślałem, że będziesz chciała w ogóle iść.
- Ale chcę - uśmiechnęłam się do niego, a on odwrócił się i złapał moją dłoń pod stolikiem.
-----------
Reszta tygodnia minęła bardzo szybko. Harry był nawet bardziej czuły, na co nie narzekałam. Moja mama nie wypytywała mnie o niego, ale wiedziałam, że coś jest na rzeczy. Przekonałam się o tym w sobotni poranek.
- Idziemy ci dzisiaj kupić sukienkę.
- Że co robimy?
- Anne i ja zabieramy cię na zakupy. Na serio myślałaś, że puszczę cię na bal bez pięknej sukienki?
Nie powiedziałam nic, moja mama umiała mnie przekonać, żeby gdzieś mnie wyciągnąć. Klepnęła mnie w ramię - Idź się przebierz, spotkamy się w salonie.
Pobiegłam do pokoju i przebrałam się. Harry wysłał mi wiadomość, w której życzył mi powodzenia. Oczywiście musiał o tym wiedzieć. Umyłam zęby, chwyciłam płaszcz, po czym byłam gotowa do wyjścia.
Anne przytuliła mnie, kiedy tylko dostrzegła, że wchodzę do salonu - Gemma jeszcze jest?
Potrząsnęła przecząco głową - Nie, musiała wrócić do szkoły.
Przytaknęłam i podążyłam za nimi do wyjścia. Nadal było chłodno, ale nie odczuwałam tego przez płaszcz Harrego.
- Gdzie idziemy najpierw? - moja mama zapytała się Anne. Nie słyszałam jej odpowiedzi, bo już włożyłam słuchawki do uszu.
Rozmowa z Harrym wydawała się najlepszą opcją, więc to zajęło mi całą resztę drogi. Włożyłam mój telefon do kieszeni, po czym wyszłam z auta.
Byłam zadowolona, że nie byliśmy w naszym mieście. Faktem było, że nigdy tutaj jeszcze nie byłam.
- Ej, gdzie jesteśmy? - zapytałam moją mamę.
- Jakieś dwie godziny od naszego miasta. Anne zasugerowała by tutaj przyjechać. Podobno mają tutaj najpiękniejsze sukienki - Anne przytaknęła i gestem wskazała, żebyśmy podążały za nią.
- Gemma pokazała mi to miejsce, kiedy była tutaj w przerwie świątecznej. Dalej, chodźmy na zakupy!
-------------
Byliśmy tutaj już przez ponad trzy godziny i byłam zmęczona, głodna i naprawdę potrzebowałam zobaczyć się z Harrym. Większość sukienek była za długa, za krótka, za ciemna, za jasna.
Anne westchnęła po raz pięćdziesiąty na zewnątrz przymierzalni - Dobra, to ostatnia sukienka.
Odebrałam ją od niej i założyłam ją. Wygładziłam brzeg i wyszłam z przymierzalni.
Anne wraz z moją mamą od razu się uśmiechnęły - Oo, Uwielbiam ją.
Spojrzałam w dół i uśmiechnęłam się. Naprawdę mi się podobała. Była biało- czarna. Czarna, wzorzysta koronka tworzyła górę, za to dół był cały biały.
- Też mi się podoba - tym bardziej, że jest ostatnia.
- Dobrze, ubierz się i spotkamy się na zewnątrz sklepu.
- Czekaj, nie muszę za nią zapłacić?
Moja mama się zaśmiała - Nie, to już moja sprawa.
Po przebraniu się i zapłaceniu, zdecydowaliśmy pójść coś zjeść. Większość czasu zajęło nam rozmawianie na temat balu. Najwyraźniej odbędzie się 22 lutego, czyli za niecały miesiąc.
Kiedy przyjechaliśmy do domu, skierowałam się od razu w stronę łóżka. Zakupy są bardzo wykańczające. Mogłam dostrzec, że Harry krząta się po swoim pokoju, więc wysłałam mu wiadomość.
Widzę cię.
Teraz? Naprawdę?
Tak.
Harry podniósł swoją zasłonę i się uśmiechnął. Wysłałam mu zmęczony uśmiech, a on opuścił zasłonę i poszedł w głąb pokoju.
Wyglądasz na bardzo zmęczoną, dobranoc kochanie.
Uśmiechnęłam się i odłożyłam telefon na szafkę nocną i zamknęłam oczy. Harry był taki wspaniały, że czasami miałam wątpliwości czy był prawdziwy.
**********
Nareszcie dodałam ten rozdział, bo wlecze się za mną już od tygodnia.
PRZEPRASZAM was bardzo, ale ciągle coś wypadało - a to urodziny mojego brata, sprawdziany z mojego ulubionego przedmiotu, czyli matematyki (wyczuwacie ten sarkazm?). Dlatego teraz nie będę podawać terminu dodawania rozdziału, tylko o postępach będę informować na bieżąco na TT. <LINK TUTAJ>
Liczę na mały komentarz pod rozdziałem.
Klaudia :)
- Więc.. pójdziesz? - zapytał, wpychając wolną rękę do kieszeni.
Przytaknęłam i rzuciłam mu się na szyję, owijając ręce wokół jego szyi. Położył klatkę na stolik i odwzajemnił uścisk.
- Jesteś takim gównianym romantykiem - wymamrotałam w jego szyję.
- Tak, ale jestem twoim gównianym romantykiem - odpowiedział i mnie puścił.
Pierwszą rzeczą jaką zrobiłam to pocałowanie go, równocześnie go tym zaskakując. Chwyciłam kołnierz jego koszulki i przyciągnęłam go bliżej. Oderwaliśmy się od siebie parę chwil później, łapczywie łapiąc oddech.
- Gdybym wiedział, że tak mnie pocałujesz, poprosiłbym cie wcześniej.
Żartobliwie go popchnęłam i pocałowałam ponownie. Był uśmiechnięty, kiedy się ode mnie odsunął i chwycił klatkę.
Nie zapytałam się go czy to planował czy wyszło to spontanicznie, byłam po prostu szczęśliwa, że mnie zaprosił. Pomimo tego, że nie przepadam za balem i nawet nie miałam zamiaru się na nim pojawić, pójdę z Harrym. To byłoby szalone, gdybym nie przyjęła jego propozycji.
- Pójdę to odnieść. Twój tata powiedział, że już możemy iść - przytaknęłam i jak odszedł wybuchnęłam głośnym chichotem.
Harry zaprosił mnie na bal. Pomimo tego, że spotykamy się ze sobą i w ogóle, on i tak to zrobił. Uspokoiłam się, kiedy zauważyłam, że Harry już wraca.
- Twoje rzeczy są u mnie w samochodzie - powiedział mi. Ściągnęłam mój płaszcz z wieszaka, założyłam go i chwyciłam rękę Harrego, kiedy opuszczaliśmy pokój.
Moi rodzice skradali się z tyłu i tajemniczo się do mnie uśmiechnęli. Oni o tym wiedzieli.
- Harry, czy moi rodzice wiedzieli, że masz zamiar zaprosić na bal? - zapytałam się go, wchodząc do samochodu.
- Nie - pokręcił głową. Uniosłam brew ze zdziwienia i westchnęłam - Hmm może. Nie bądź zła, dobrze?
Pochyliłam się i pocałowałam go w policzek - Nie, myślę, że to... dobrze.
- Dobrze?
- Tak.
Harry już więcej nic nie mówił na ten temat, tylko zapytał czy zatrzymamy się by coś przekąsić. Oczywiście się zgodziłam, więc zatrzymaliśmy się w pewnej restauracji. Zajęliśmy miejsce, zamówiliśmy jedzenie, po czym Harry przemówił.
- Um bałem się, że powiesz 'nie'.
- Czemu? - zapytałam, biorąc łyk mojego napoju. Harry wzruszył ramionami - Nie wiem. Nie myślałem, że będziesz chciała w ogóle iść.
- Ale chcę - uśmiechnęłam się do niego, a on odwrócił się i złapał moją dłoń pod stolikiem.
-----------
Reszta tygodnia minęła bardzo szybko. Harry był nawet bardziej czuły, na co nie narzekałam. Moja mama nie wypytywała mnie o niego, ale wiedziałam, że coś jest na rzeczy. Przekonałam się o tym w sobotni poranek.
- Idziemy ci dzisiaj kupić sukienkę.
- Że co robimy?
- Anne i ja zabieramy cię na zakupy. Na serio myślałaś, że puszczę cię na bal bez pięknej sukienki?
Nie powiedziałam nic, moja mama umiała mnie przekonać, żeby gdzieś mnie wyciągnąć. Klepnęła mnie w ramię - Idź się przebierz, spotkamy się w salonie.
Pobiegłam do pokoju i przebrałam się. Harry wysłał mi wiadomość, w której życzył mi powodzenia. Oczywiście musiał o tym wiedzieć. Umyłam zęby, chwyciłam płaszcz, po czym byłam gotowa do wyjścia.
Anne przytuliła mnie, kiedy tylko dostrzegła, że wchodzę do salonu - Gemma jeszcze jest?
Potrząsnęła przecząco głową - Nie, musiała wrócić do szkoły.
Przytaknęłam i podążyłam za nimi do wyjścia. Nadal było chłodno, ale nie odczuwałam tego przez płaszcz Harrego.
- Gdzie idziemy najpierw? - moja mama zapytała się Anne. Nie słyszałam jej odpowiedzi, bo już włożyłam słuchawki do uszu.
Rozmowa z Harrym wydawała się najlepszą opcją, więc to zajęło mi całą resztę drogi. Włożyłam mój telefon do kieszeni, po czym wyszłam z auta.
Byłam zadowolona, że nie byliśmy w naszym mieście. Faktem było, że nigdy tutaj jeszcze nie byłam.
- Ej, gdzie jesteśmy? - zapytałam moją mamę.
- Jakieś dwie godziny od naszego miasta. Anne zasugerowała by tutaj przyjechać. Podobno mają tutaj najpiękniejsze sukienki - Anne przytaknęła i gestem wskazała, żebyśmy podążały za nią.
- Gemma pokazała mi to miejsce, kiedy była tutaj w przerwie świątecznej. Dalej, chodźmy na zakupy!
-------------
Byliśmy tutaj już przez ponad trzy godziny i byłam zmęczona, głodna i naprawdę potrzebowałam zobaczyć się z Harrym. Większość sukienek była za długa, za krótka, za ciemna, za jasna.
Anne westchnęła po raz pięćdziesiąty na zewnątrz przymierzalni - Dobra, to ostatnia sukienka.
Odebrałam ją od niej i założyłam ją. Wygładziłam brzeg i wyszłam z przymierzalni.
Anne wraz z moją mamą od razu się uśmiechnęły - Oo, Uwielbiam ją.
Spojrzałam w dół i uśmiechnęłam się. Naprawdę mi się podobała. Była biało- czarna. Czarna, wzorzysta koronka tworzyła górę, za to dół był cały biały.
- Też mi się podoba - tym bardziej, że jest ostatnia.
- Dobrze, ubierz się i spotkamy się na zewnątrz sklepu.
- Czekaj, nie muszę za nią zapłacić?
Moja mama się zaśmiała - Nie, to już moja sprawa.
Po przebraniu się i zapłaceniu, zdecydowaliśmy pójść coś zjeść. Większość czasu zajęło nam rozmawianie na temat balu. Najwyraźniej odbędzie się 22 lutego, czyli za niecały miesiąc.
Kiedy przyjechaliśmy do domu, skierowałam się od razu w stronę łóżka. Zakupy są bardzo wykańczające. Mogłam dostrzec, że Harry krząta się po swoim pokoju, więc wysłałam mu wiadomość.
Widzę cię.
Teraz? Naprawdę?
Tak.
Harry podniósł swoją zasłonę i się uśmiechnął. Wysłałam mu zmęczony uśmiech, a on opuścił zasłonę i poszedł w głąb pokoju.
Wyglądasz na bardzo zmęczoną, dobranoc kochanie.
Uśmiechnęłam się i odłożyłam telefon na szafkę nocną i zamknęłam oczy. Harry był taki wspaniały, że czasami miałam wątpliwości czy był prawdziwy.
**********
Nareszcie dodałam ten rozdział, bo wlecze się za mną już od tygodnia.
PRZEPRASZAM was bardzo, ale ciągle coś wypadało - a to urodziny mojego brata, sprawdziany z mojego ulubionego przedmiotu, czyli matematyki (wyczuwacie ten sarkazm?). Dlatego teraz nie będę podawać terminu dodawania rozdziału, tylko o postępach będę informować na bieżąco na TT. <LINK TUTAJ>
Liczę na mały komentarz pod rozdziałem.
Klaudia :)
środa, 1 października 2014
Rozdział 25
Droga powrotna do mojego domu odbywała się w ciszy. W tle było słychać słaby szmer z radia. Ręka Harrego spoczęła na mojej, leżącej na konsoli auta.
Kiedy dojechaliśmy do mojego domu, Harry pomógł mi wyjść z auta. Zamiast pozwolić mi odejść, obrócił mnie i uwięził w mocnym uścisku.
- Naprawdę się cieszę, że jesteś tutaj ze mną - wymamrotał. Uśmiechnęłam się i odwzajemniłam uścisk - Ja też.
- Widzimy się jutro w szkole? - zapytałam się, kiedy oderwałam się od niego.
Zmarszczył brwi - W szkole? Będę u progu twoich drzwi już o siódmej trzydzieści.
- Jesteś zdecydowanie zbyt szybko - powiedziałam mu - Nie możesz się chociaż raz spóźnić?
Pokręcił przecząco swoją głową, z uśmiechem na twarzy - Nie. Widzimy się jutro.
Pocałowałam go, po czym weszłam do domu. Moi rodzice widocznie siedzieli w tym samym miejscu od kiedy wyszłam.
- Hej, wróciłam.
- Zdążyłam zauważyć, spędziłaś miło czas? - zapytała się moja mama i wstała z miejsca.
- Tak, było fajnie.
- Gdzie byliście?
Mój tata dotknął ramienia mojej mamy - Myślę, że powinnyśmy pozwolić iść jej do łóżka. Jutro ma szkołę.
Moja mama przytaknęła, uśmiechając się - Dobranoc, słonko.
- Dobranoc - pocałowałam ich obu w policzek, po czym ruszyłam na górę.
- Skarbie?
Odwróciłam się i zobaczyłam, że tata stoi na dole schodów - Myślisz, że mogłabyś nam jutro pomóc w pracy? Nie byłaś tam już od dłuższego czasu.
Przytaknęłam - Tak, będę tam po szkole. Dobranoc.
----------
Następnego poranka Harry przyszedł do mnie o godzinie jakiej zapowiadał. Po prostu wszedł do środka i usiadł.
- Gotowa?
- Prawie, musze jeszcze umyć zęby i .... inne rzeczy.
- A te 'rzeczy' zawierają dezodorant, bo śmierdzisz - dokuczył mi. Uderzyłam go w ramię, a on wybuchnął gromkim śmiechem.
- Żartowałem, pachniesz niesamowicie. Niczym lilia i wanilia - zmarszczyłam czoło.
- Nie brzmi jak najlepsza kombinacja.
Wzruszył ramionami i lekko klepnął mnie w tyłek - Idź się przygotować, bo nie chcesz się spóźnić.
Zwęziłam na niego oczy i poszłam na górę. Umyłam zęby i z powrotem zeszłam do Harrego. Przeglądał mój rodzinny album ze zdjęciami.
- Co ty robisz? - szybko to zamknął i odłożył na miejsce - Nic, gotowa?
Przytaknęłam i podążyłam za nim w stronę jego auta. Nie było śnieżnie, ani nawet w przybliżeniu tak zimno jak przedtem. Bardziej wtuliłam się w mój płaszcz i weszłam do samochodu.
- Wiem, że przejrzałeś mój album. Nie mam nic przeciwko. Byłam bardzo pulchnym dzieckiem.
- Aż trudno w to uwierzyć.
- No to uwierz. Byłam najgrubszym dzieckiem w całej klasie.
Harry spojrzał na mnie kątem oka i wysłał nieśmiały uśmiech - Jeśli tak było, to najwyraźniej coś ci poszło dobrze.
Moje policzki zapłonęły czerwienią i gdyby nie prowadził, to by zapewnie oberwał. To był pierwszy raz, kiedy powiedział mi coś takiego. Nie byłam do tego przyzwyczajona.
- Zamknij się, Harry - on się zaśmiał i ścisnął moją dłoń.
Dojechaliśmy do szkoły i wysiadłam z auta, zakładając na ramię mój plecak. Harry zarzucił swoje ramie naokoło mnie. Był dzisiaj wyjątkowo skory do czułości.
Ta dziewczyna, która wysłała mi wczoraj karteczkę, szybko się uśmiechnęła i odwróciła do swoich przyjaciół. Nie wydawała się być taka zła jak reszta. Ale i tak zapewnie dalej nie chciałam z nią rozmawiać.
- Wszystko w porządku? Wydajesz się być poza zasięgiem - Harry poklepał mnie w ramię.
- Tak, wszystko okej - Harry się uśmiechnął i poprowadził nas do sali, gdzie mieliśmy mieć pierwszą lekcje.
----------
- Moi rodzice, chcą żebym pomogła im dzisiaj w pracy. Pojedziesz ze mną? - lekcje właśnie się skończyły i postanowiłam zapytać Harrego czy mi potowarzyszy.
- Jasne pojadę z tobą. Tylko tym razem nie będę pomagać, bo ostatnio nie za dobrze mi poszło - powiedział, nawiązując do wydarzenia z królikiem, który nie chciał wziąć kąpieli.
- Tak myślę, że powinieneś tylko oglądać - powiedziałam mu.
Harry widocznie zapamiętał, gdzie znajdował się ten budynek, bo zanim się obejrzałam byliśmy na miejscu. Harry pomógł mi wyjść, weszliśmy do środka i spotkaliśmy mojego tatę.
Harry przywitał się jako pierwszy - Proszę pana.
Mój tata się uśmiechnął - Harry, cieszę się, że wróciłeś. Pomagasz nam dzisiaj?
- Nie, tylko będę się przyglądać.
Przytaknął - Okej. Ariella, tam jest parę zwierzątek, które potrzebują kąpieli.
Chwyciłam mój fartuch i rękawiczki - Chodź, Harry.
Harry spojrzał na mnie przez sekundę w ogóle się nie poruszając - Czy to papuga?
- Taa, byłam zaskoczona, że ci ludzie ją tutaj przyprowadzili. Ta papuga będzie powtarzać wszystko co jej powiesz przez tydzień. No dalej, chodź.
Podążył za mną do pokoju, przyglądając się jak łapię szczeniaka.
Wyszeptałam mu parę rzeczy, kiedy go myłam, żeby się nie kręcił. Harry patrzył na mnie z drugiego końca pokoju i uśmiechał się.
- Co? - zapytałam. Wzruszył ramionami - Nie wiem, po prostu wyglądasz bardzo uroczo.
Starałam się walczyć z uśmiechem, kiedy odwróciłam się do szczeniaka. Skończyłam go kąpać, po czym go wysuszyłam. Włożyłam go z powrotem do klatki i zaniosłam do holu. Położyłam ją na biurze recepcjonistki.
- On jest gotowy, Marissa - uśmiechnęła się do mnie po czym skontaktowała się z właścicielem.
Kiedy wróciłam do pokoju, Harry właśnie wstał.
- Już wychodzisz? - pokręcił przecząco głową - Um.. muszę coś zrobić.
Posłałam mu dziwne spojrzenie - Mm dobra.
Pocałował mnie w policzek - Zaraz wracam.
Opuścił pokój, a ja zaczęłam się zajmować kolejnym zwierzakiem. Kiedy wykąpałam kolejne cztery, zaczęłam się zastanawiać gdzie się podziewa Harry. Powiedział mi, że wróci za moment, a nie ma go już przez dłuższą chwilę. Skończyłam suszyć kotka i ściągnęłam moje rękawiczki.
Już miałam wyjść, kiedy Harry wszedł, trzymając ptasią klatkę. Spojrzałam do środka i zobaczyłam papugę.
- Czemu....
Harry uciszył mnie - Jest coś co papuga chce ci powiedzieć.
Uniosłam brew ze zdziwienia i spojrzałam na ptaka. Zaskrzeczał, zanim przemówił.
'Wiadomość od Harrego; Pójdziesz ze mną na bal?'
Spojrzałam na Harrego z rozszerzonymi oczyma.
Jakim on jest gównianym romantykiem.
**********
Co nie, że słodkie i pomysłowe?
Przychodzę do was z nowym rozdziałem szybciej niż się spodziewałam ;D.
Nie będę za bardzo przedłużać (chyba macie dosyć po notce pod poprzednim rozdziałem haha).
Kocham was, Klaudia.
Kiedy dojechaliśmy do mojego domu, Harry pomógł mi wyjść z auta. Zamiast pozwolić mi odejść, obrócił mnie i uwięził w mocnym uścisku.
- Naprawdę się cieszę, że jesteś tutaj ze mną - wymamrotał. Uśmiechnęłam się i odwzajemniłam uścisk - Ja też.
- Widzimy się jutro w szkole? - zapytałam się, kiedy oderwałam się od niego.
Zmarszczył brwi - W szkole? Będę u progu twoich drzwi już o siódmej trzydzieści.
- Jesteś zdecydowanie zbyt szybko - powiedziałam mu - Nie możesz się chociaż raz spóźnić?
Pokręcił przecząco swoją głową, z uśmiechem na twarzy - Nie. Widzimy się jutro.
Pocałowałam go, po czym weszłam do domu. Moi rodzice widocznie siedzieli w tym samym miejscu od kiedy wyszłam.
- Hej, wróciłam.
- Zdążyłam zauważyć, spędziłaś miło czas? - zapytała się moja mama i wstała z miejsca.
- Tak, było fajnie.
- Gdzie byliście?
Mój tata dotknął ramienia mojej mamy - Myślę, że powinnyśmy pozwolić iść jej do łóżka. Jutro ma szkołę.
Moja mama przytaknęła, uśmiechając się - Dobranoc, słonko.
- Dobranoc - pocałowałam ich obu w policzek, po czym ruszyłam na górę.
- Skarbie?
Odwróciłam się i zobaczyłam, że tata stoi na dole schodów - Myślisz, że mogłabyś nam jutro pomóc w pracy? Nie byłaś tam już od dłuższego czasu.
Przytaknęłam - Tak, będę tam po szkole. Dobranoc.
----------
Następnego poranka Harry przyszedł do mnie o godzinie jakiej zapowiadał. Po prostu wszedł do środka i usiadł.
- Gotowa?
- Prawie, musze jeszcze umyć zęby i .... inne rzeczy.
- A te 'rzeczy' zawierają dezodorant, bo śmierdzisz - dokuczył mi. Uderzyłam go w ramię, a on wybuchnął gromkim śmiechem.
- Żartowałem, pachniesz niesamowicie. Niczym lilia i wanilia - zmarszczyłam czoło.
- Nie brzmi jak najlepsza kombinacja.
Wzruszył ramionami i lekko klepnął mnie w tyłek - Idź się przygotować, bo nie chcesz się spóźnić.
Zwęziłam na niego oczy i poszłam na górę. Umyłam zęby i z powrotem zeszłam do Harrego. Przeglądał mój rodzinny album ze zdjęciami.
- Co ty robisz? - szybko to zamknął i odłożył na miejsce - Nic, gotowa?
Przytaknęłam i podążyłam za nim w stronę jego auta. Nie było śnieżnie, ani nawet w przybliżeniu tak zimno jak przedtem. Bardziej wtuliłam się w mój płaszcz i weszłam do samochodu.
- Wiem, że przejrzałeś mój album. Nie mam nic przeciwko. Byłam bardzo pulchnym dzieckiem.
- Aż trudno w to uwierzyć.
- No to uwierz. Byłam najgrubszym dzieckiem w całej klasie.
Harry spojrzał na mnie kątem oka i wysłał nieśmiały uśmiech - Jeśli tak było, to najwyraźniej coś ci poszło dobrze.
Moje policzki zapłonęły czerwienią i gdyby nie prowadził, to by zapewnie oberwał. To był pierwszy raz, kiedy powiedział mi coś takiego. Nie byłam do tego przyzwyczajona.
- Zamknij się, Harry - on się zaśmiał i ścisnął moją dłoń.
Dojechaliśmy do szkoły i wysiadłam z auta, zakładając na ramię mój plecak. Harry zarzucił swoje ramie naokoło mnie. Był dzisiaj wyjątkowo skory do czułości.
Ta dziewczyna, która wysłała mi wczoraj karteczkę, szybko się uśmiechnęła i odwróciła do swoich przyjaciół. Nie wydawała się być taka zła jak reszta. Ale i tak zapewnie dalej nie chciałam z nią rozmawiać.
- Wszystko w porządku? Wydajesz się być poza zasięgiem - Harry poklepał mnie w ramię.
- Tak, wszystko okej - Harry się uśmiechnął i poprowadził nas do sali, gdzie mieliśmy mieć pierwszą lekcje.
----------
- Moi rodzice, chcą żebym pomogła im dzisiaj w pracy. Pojedziesz ze mną? - lekcje właśnie się skończyły i postanowiłam zapytać Harrego czy mi potowarzyszy.
- Jasne pojadę z tobą. Tylko tym razem nie będę pomagać, bo ostatnio nie za dobrze mi poszło - powiedział, nawiązując do wydarzenia z królikiem, który nie chciał wziąć kąpieli.
- Tak myślę, że powinieneś tylko oglądać - powiedziałam mu.
Harry widocznie zapamiętał, gdzie znajdował się ten budynek, bo zanim się obejrzałam byliśmy na miejscu. Harry pomógł mi wyjść, weszliśmy do środka i spotkaliśmy mojego tatę.
Harry przywitał się jako pierwszy - Proszę pana.
Mój tata się uśmiechnął - Harry, cieszę się, że wróciłeś. Pomagasz nam dzisiaj?
- Nie, tylko będę się przyglądać.
Przytaknął - Okej. Ariella, tam jest parę zwierzątek, które potrzebują kąpieli.
Chwyciłam mój fartuch i rękawiczki - Chodź, Harry.
Harry spojrzał na mnie przez sekundę w ogóle się nie poruszając - Czy to papuga?
- Taa, byłam zaskoczona, że ci ludzie ją tutaj przyprowadzili. Ta papuga będzie powtarzać wszystko co jej powiesz przez tydzień. No dalej, chodź.
Podążył za mną do pokoju, przyglądając się jak łapię szczeniaka.
Wyszeptałam mu parę rzeczy, kiedy go myłam, żeby się nie kręcił. Harry patrzył na mnie z drugiego końca pokoju i uśmiechał się.
- Co? - zapytałam. Wzruszył ramionami - Nie wiem, po prostu wyglądasz bardzo uroczo.
Starałam się walczyć z uśmiechem, kiedy odwróciłam się do szczeniaka. Skończyłam go kąpać, po czym go wysuszyłam. Włożyłam go z powrotem do klatki i zaniosłam do holu. Położyłam ją na biurze recepcjonistki.
- On jest gotowy, Marissa - uśmiechnęła się do mnie po czym skontaktowała się z właścicielem.
Kiedy wróciłam do pokoju, Harry właśnie wstał.
- Już wychodzisz? - pokręcił przecząco głową - Um.. muszę coś zrobić.
Posłałam mu dziwne spojrzenie - Mm dobra.
Pocałował mnie w policzek - Zaraz wracam.
Opuścił pokój, a ja zaczęłam się zajmować kolejnym zwierzakiem. Kiedy wykąpałam kolejne cztery, zaczęłam się zastanawiać gdzie się podziewa Harry. Powiedział mi, że wróci za moment, a nie ma go już przez dłuższą chwilę. Skończyłam suszyć kotka i ściągnęłam moje rękawiczki.
Już miałam wyjść, kiedy Harry wszedł, trzymając ptasią klatkę. Spojrzałam do środka i zobaczyłam papugę.
- Czemu....
Harry uciszył mnie - Jest coś co papuga chce ci powiedzieć.
Uniosłam brew ze zdziwienia i spojrzałam na ptaka. Zaskrzeczał, zanim przemówił.
'Wiadomość od Harrego; Pójdziesz ze mną na bal?'
Spojrzałam na Harrego z rozszerzonymi oczyma.
Jakim on jest gównianym romantykiem.
**********
Co nie, że słodkie i pomysłowe?
Przychodzę do was z nowym rozdziałem szybciej niż się spodziewałam ;D.
Nie będę za bardzo przedłużać (chyba macie dosyć po notce pod poprzednim rozdziałem haha).
Kocham was, Klaudia.
niedziela, 28 września 2014
Rozdział 24
Kiedy wróciłam do domu po szkole, moja mama dosłownie fruwała po suficie z podekscytowania.
- Wszystko w porządku? - zapytałam. Ona tylko przytaknęła i złapała mnie za rękę - Serio, czemu jesteś szczęśliwa?
- Dowiedziałam, że twój bal odbywa się już za miesiąc.
- Za miesiąc?- zmarszczyłam brwi.
- Tak, nie jesteś szczęśliwa?
Wzruszyłam ramionami i usiadłam na ladzie. Bal nie był dla mnie wielką sprawą, to tylko jedna noc.
- Ale Ariella, musisz iść z nami kupić sukienkę.
Sukienka? Oj, nie.
- Jak to z 'nami'.
- Ja i twoja ciocia. Pójdziemy po nią w sobotę.
Zmarszczyłam brwi jeszcze bardziej. Nigdy nie miałam na sobie sukienki. Cholera i nawet nie zamierzałam.
- Ale...
- Harry cię zaprosił? - uniosła brwi.
- Że co? Co ma Harry do tego?
- Musisz mieć swoją parę. Nawet o tym nie pomyślałaś?
- Nie, a powinnam?
Złączyła swoje brwi razem - Ale, powiedziano mi, że...Myślałam, że już kupił bilety.
Co?
Jej oczy się rozszerzyły i potrząsnęła głową.
- Co Harry zrobił?
- Nie wiem - naprawdę chce grać w tą grę?
- Myślę, że powinnam porozmawiać o tym z Harrym.
Nagle pstryknęła palcami - O nie! To nie był Harry. To był inny chłopak z twojej szkoły. Jego mama przyszła i opowiadała mi o tym dzisiaj.
Zwęziłam na nią oczy, ale zmieniła od razu temat. Harry nie kupiłby biletów na bal, bez konsultacji ze mną, prawda? Tak czy inaczej, nie miałam zamiaru tam iść.
- Chcesz jakąś przekąskę? - otworzyła drzwi lodówki. Pokręciłam głową - Nie, idę na górę.
Przytaknęła - Dobrze, zawołam cię na obiad.
Jak tylko weszłam do pokoju od razu chwyciłam telefon i zjechałam do kontaktu 'Harry'.
'Hej wiesz, że bal zbliża się wielkimi krokami?'
'Taa, porno'***
O czym on do cholery gada?
'Kurczę nie. Nie miałem tego na myśli. Chciałem napisać 'bal' przysięgam'
Dosłownie, spadłam z łóżka ze śmiechu. Tylko Harrym jest tym typem człowieka, który napisze 'porno' zamiast 'balu'. Dalej się śmiejąc napisałam mu odpowiedź.
'W porządku, Harry. Czyli chcesz oglądać pornografie?'
'Żartujesz sobie ze mnie? Nie chciałem tego napisać! To był tylko wypadek'
'Okej, okej już dobrze'
'Nie wiem czy pójdę, a ty?'
'Nie wiem'
Harry już po tym nie odpisał ,nawet nie sprawdziłam, bo moja mama zawołała mnie na obiad. Mój tata już siedział przy stole i uśmiechnął się do mnie.
- Co się stało?
- Czy coś się stało? - mój tata spojrzał na moją mamę. Ona pokręciła przecząco głową do mojego taty, na co on tylko westchnął i potrząsnął swoją głową.
- Czy mogę dołączyć do waszego małego kręgu wtajemniczonych? Co się stało? - zapytałam.
- Nic, to są sprawy dla dorosłych.
Sprawy dla dorosłych? Serio?
Zjadłam w ciszy i pozwoliłam rodzicom przejąć pałeczkę w ich rozmowie. Pewno chodziło o bal...
Po obiedzie, wróciłam z powrotem do pokoju. Zauważyłam palące się światła w pokoju Harrego, więc zwinęłam kulkę papieru i rzuciłam w jego okno.
Widziałam jak unosi zasłonę w górę i zmarszczył brwi, aż mnie nie dostrzegł. Uśmiechnął się i mi pomachał - Hej.
- Cześć.
- Czemu rzuciłaś w moje okno kulkę papieru?
- Cóż.. twoje światła były włączone, więc..
Uśmiechnął się szerzej - Chcesz gdzieś się przejść?
- A gdzie byśmy poszli?
- Gdziekolwiek, gdzie chciałabyś się udać.
Uśmiechnęłam się i przytaknęłam - Okej, będę na dole za sekundę.
Zamknęłam okno, chwyciłam kurtkę i zeszłam na dół.
- Wychodzę z Harrym, okej?
Moja mama się uśmiechnęła - Dobrze, ale wróć przed jedenastą.
- Jasne, jasne.
Kiedy wyszłam z domu, Harry już tam na mnie czekał. Już nie było tak zimno, ale wciąż drżałam.
- Ty i ten twój cienki płaszcz - potrząsnął swoją głową i wyciągnął coś zza siebie.
- Masz, weź to. Zamarzniesz na śmierć, jeśli będziesz się tak ubierać - podał mi jeden z jego dużych płaszczy. Ubrałam go, od razu zaczął mnie ogrzewać - Aw, czy to nie jest urocze?
Harry otworzył przede mną drzwi, weszłam do środka i poczekałam na niego.
- Gdzie chcesz jechać?
- Nie wiem. Takie pole jest dwadzieścia minut stąd, chciałbyś tam jechać?
Przytaknął - Tak, jasne.
Jechaliśmy w ciszy i kiedy dotarliśmy do celu, Harry zmarszczył brwi.
- To jest to? - zapytał, otwierając drzwi.
- Tak, nie podoba ci się?
- Nie, nie. To nie o to chodzi. Nie spodziewałem się, że będzie takie... przestronne.
Usiadłam na ziemi i poklepałam miejsce koło siebie - Chodź tutaj.
Usiadł koło mnie i złapał mnie za dłoń - Jak znalazłaś to miejsce?
- Nawet nie pamiętam. Myślę, byłam po prostu zaciekawiona otoczeniem i trafiłam tu przez przypadek - przytaknął i przez moment nastała cisza.
- Chciałabyś się stąd wyprowadzić, kiedy skończysz szkołę?
Wzruszyłam ramionami - Nie wiem.
- Na prawdę chcesz się wyprowadzić?
- W pewnym sensie tak.
- Czemu? - spojrzał na mnie zaciekawiony.
- Harry, jestem tutaj już od siedemnastu lat. Jestem zmęczona.
- Więc co ciebie zatrzymuje? - zapytał.
- Ty.
- Ja?
- Tak, przyjechałeś tu. I przypuszczam, że mi pomogłeś.
Uśmiechnął się i pocałował mnie - Wyjadę z tobą, wiesz?
- Że co?
- Jeśli będziesz chciała wyjechać, wyjadę z tobą. Wszędzie tam gdzie podążysz, podążę za tobą - powiedział poważnie.
- Nawet jeśli będzie to na drugim końcu kraju? - przekręciłam swoją głowę, by na niego spojrzeć.
- Oczywiście, że wyjadę z Tobą.
- Dobra, skończmy rozmawiać na te poważne tematy. Musimy skończyć jeszcze college.
- Nie brzmisz entuzjastycznie - powiedział, dostrzegając ton mojego głosu.
Wzruszyłam ramionami - A kto powinien tak brzmieć?
Harry się uśmiechnął - Ja, tak sądzę.
Zaśmiałam się - Jasne, ty powinieneś.
- Jestem towarzyską osobą.
Przytaknęłam - Tak, zauważyłam. Tak samo jak z pornografią.
- Ella! - prychnął, chowając twarz w dłonie. Zaśmiałam się i mocniej go przytuliłam, był taki uroczy.
**********
*bal - prom ( autokorekty w telefonach często wpisują 'porn' hahah)
Słodki Harry to mój ulubiony typ *.*
Dziękuje za wszystkie wejścia komentarze(nie ma ich tuziny, ale dla mnie są wystarczające), one naprawdę motywują mnie do działania. Przez to będzie mi się trudniej rozstać z tym fanfikiem. Ale cóż... jeszcze 6 rozdziałów, więc może nie będę się przedwcześnie załamywać?
Muszę się wam czymś też pochwalić..... WYGRAŁAM KSIĄŻKE CHŁOPCÓW Z ICH AUTOGRAFAMI!! Wyprzedzę pytanie: Sponsorem było oficjalnie wydawnictwo Feeria, dlatego raczej nie muszę się martwić ich autentycznością. Był to dla mnie szok całkowity, przez pierwsze minuty wgapiałam się z niedowierzeniem w ekran komputera, potem łezka szczęścia, a na końcu nie mogłam usiedzieć w jednym miejscu. Naprawdę miło, kiedy mogę powoli odhaczać cele z mojej listy. Wiele razy brałam udział w konkursach o tą książkę, ale dopiero za którymś razem mi się udało. Wniosek: Nie poddawaj się, marzenia się spełniają (przez rozprawki na polski, tylko żyję wnioskami i tezami, lel)
Słyszeliście 'Steal My Girl'? Ja tak i nie mogę jej teraz wyrzucić z głowy. Ciągle mi łazi 'Everybody wanna steal my girl, everybody wanna take her heart away' Jeśli nie słyszeliście macie linku TU
Dobra kończę te trochę przydługą notkę.
Do następnego! ( nie powiem dokładnie kiedy, bo mam następny tydzień z serii tych 'zapracowanych', a nie chce was zawieść i potem czuć się okropnie. Śledźcie regularnie mojego TT, a tam będą informacje na temat nowego rozdziału.)
Kocham was, Klaudia :)
- Wszystko w porządku? - zapytałam. Ona tylko przytaknęła i złapała mnie za rękę - Serio, czemu jesteś szczęśliwa?
- Dowiedziałam, że twój bal odbywa się już za miesiąc.
- Za miesiąc?- zmarszczyłam brwi.
- Tak, nie jesteś szczęśliwa?
Wzruszyłam ramionami i usiadłam na ladzie. Bal nie był dla mnie wielką sprawą, to tylko jedna noc.
- Ale Ariella, musisz iść z nami kupić sukienkę.
Sukienka? Oj, nie.
- Jak to z 'nami'.
- Ja i twoja ciocia. Pójdziemy po nią w sobotę.
Zmarszczyłam brwi jeszcze bardziej. Nigdy nie miałam na sobie sukienki. Cholera i nawet nie zamierzałam.
- Ale...
- Harry cię zaprosił? - uniosła brwi.
- Że co? Co ma Harry do tego?
- Musisz mieć swoją parę. Nawet o tym nie pomyślałaś?
- Nie, a powinnam?
Złączyła swoje brwi razem - Ale, powiedziano mi, że...Myślałam, że już kupił bilety.
Co?
Jej oczy się rozszerzyły i potrząsnęła głową.
- Co Harry zrobił?
- Nie wiem - naprawdę chce grać w tą grę?
- Myślę, że powinnam porozmawiać o tym z Harrym.
Nagle pstryknęła palcami - O nie! To nie był Harry. To był inny chłopak z twojej szkoły. Jego mama przyszła i opowiadała mi o tym dzisiaj.
Zwęziłam na nią oczy, ale zmieniła od razu temat. Harry nie kupiłby biletów na bal, bez konsultacji ze mną, prawda? Tak czy inaczej, nie miałam zamiaru tam iść.
- Chcesz jakąś przekąskę? - otworzyła drzwi lodówki. Pokręciłam głową - Nie, idę na górę.
Przytaknęła - Dobrze, zawołam cię na obiad.
Jak tylko weszłam do pokoju od razu chwyciłam telefon i zjechałam do kontaktu 'Harry'.
'Hej wiesz, że bal zbliża się wielkimi krokami?'
'Taa, porno'***
O czym on do cholery gada?
'Kurczę nie. Nie miałem tego na myśli. Chciałem napisać 'bal' przysięgam'
Dosłownie, spadłam z łóżka ze śmiechu. Tylko Harrym jest tym typem człowieka, który napisze 'porno' zamiast 'balu'. Dalej się śmiejąc napisałam mu odpowiedź.
'W porządku, Harry. Czyli chcesz oglądać pornografie?'
'Żartujesz sobie ze mnie? Nie chciałem tego napisać! To był tylko wypadek'
'Okej, okej już dobrze'
'Nie wiem czy pójdę, a ty?'
'Nie wiem'
Harry już po tym nie odpisał ,nawet nie sprawdziłam, bo moja mama zawołała mnie na obiad. Mój tata już siedział przy stole i uśmiechnął się do mnie.
- Co się stało?
- Czy coś się stało? - mój tata spojrzał na moją mamę. Ona pokręciła przecząco głową do mojego taty, na co on tylko westchnął i potrząsnął swoją głową.
- Czy mogę dołączyć do waszego małego kręgu wtajemniczonych? Co się stało? - zapytałam.
- Nic, to są sprawy dla dorosłych.
Sprawy dla dorosłych? Serio?
Zjadłam w ciszy i pozwoliłam rodzicom przejąć pałeczkę w ich rozmowie. Pewno chodziło o bal...
Po obiedzie, wróciłam z powrotem do pokoju. Zauważyłam palące się światła w pokoju Harrego, więc zwinęłam kulkę papieru i rzuciłam w jego okno.
Widziałam jak unosi zasłonę w górę i zmarszczył brwi, aż mnie nie dostrzegł. Uśmiechnął się i mi pomachał - Hej.
- Cześć.
- Czemu rzuciłaś w moje okno kulkę papieru?
- Cóż.. twoje światła były włączone, więc..
Uśmiechnął się szerzej - Chcesz gdzieś się przejść?
- A gdzie byśmy poszli?
- Gdziekolwiek, gdzie chciałabyś się udać.
Uśmiechnęłam się i przytaknęłam - Okej, będę na dole za sekundę.
Zamknęłam okno, chwyciłam kurtkę i zeszłam na dół.
- Wychodzę z Harrym, okej?
Moja mama się uśmiechnęła - Dobrze, ale wróć przed jedenastą.
- Jasne, jasne.
Kiedy wyszłam z domu, Harry już tam na mnie czekał. Już nie było tak zimno, ale wciąż drżałam.
- Ty i ten twój cienki płaszcz - potrząsnął swoją głową i wyciągnął coś zza siebie.
- Masz, weź to. Zamarzniesz na śmierć, jeśli będziesz się tak ubierać - podał mi jeden z jego dużych płaszczy. Ubrałam go, od razu zaczął mnie ogrzewać - Aw, czy to nie jest urocze?
Harry otworzył przede mną drzwi, weszłam do środka i poczekałam na niego.
- Gdzie chcesz jechać?
- Nie wiem. Takie pole jest dwadzieścia minut stąd, chciałbyś tam jechać?
Przytaknął - Tak, jasne.
Jechaliśmy w ciszy i kiedy dotarliśmy do celu, Harry zmarszczył brwi.
- To jest to? - zapytał, otwierając drzwi.
- Tak, nie podoba ci się?
- Nie, nie. To nie o to chodzi. Nie spodziewałem się, że będzie takie... przestronne.
Usiadłam na ziemi i poklepałam miejsce koło siebie - Chodź tutaj.
Usiadł koło mnie i złapał mnie za dłoń - Jak znalazłaś to miejsce?
- Nawet nie pamiętam. Myślę, byłam po prostu zaciekawiona otoczeniem i trafiłam tu przez przypadek - przytaknął i przez moment nastała cisza.
- Chciałabyś się stąd wyprowadzić, kiedy skończysz szkołę?
Wzruszyłam ramionami - Nie wiem.
- Na prawdę chcesz się wyprowadzić?
- W pewnym sensie tak.
- Czemu? - spojrzał na mnie zaciekawiony.
- Harry, jestem tutaj już od siedemnastu lat. Jestem zmęczona.
- Więc co ciebie zatrzymuje? - zapytał.
- Ty.
- Ja?
- Tak, przyjechałeś tu. I przypuszczam, że mi pomogłeś.
Uśmiechnął się i pocałował mnie - Wyjadę z tobą, wiesz?
- Że co?
- Jeśli będziesz chciała wyjechać, wyjadę z tobą. Wszędzie tam gdzie podążysz, podążę za tobą - powiedział poważnie.
- Nawet jeśli będzie to na drugim końcu kraju? - przekręciłam swoją głowę, by na niego spojrzeć.
- Oczywiście, że wyjadę z Tobą.
- Dobra, skończmy rozmawiać na te poważne tematy. Musimy skończyć jeszcze college.
- Nie brzmisz entuzjastycznie - powiedział, dostrzegając ton mojego głosu.
Wzruszyłam ramionami - A kto powinien tak brzmieć?
Harry się uśmiechnął - Ja, tak sądzę.
Zaśmiałam się - Jasne, ty powinieneś.
- Jestem towarzyską osobą.
Przytaknęłam - Tak, zauważyłam. Tak samo jak z pornografią.
- Ella! - prychnął, chowając twarz w dłonie. Zaśmiałam się i mocniej go przytuliłam, był taki uroczy.
**********
*bal - prom ( autokorekty w telefonach często wpisują 'porn' hahah)
Słodki Harry to mój ulubiony typ *.*
Dziękuje za wszystkie wejścia komentarze(nie ma ich tuziny, ale dla mnie są wystarczające), one naprawdę motywują mnie do działania. Przez to będzie mi się trudniej rozstać z tym fanfikiem. Ale cóż... jeszcze 6 rozdziałów, więc może nie będę się przedwcześnie załamywać?
Muszę się wam czymś też pochwalić..... WYGRAŁAM KSIĄŻKE CHŁOPCÓW Z ICH AUTOGRAFAMI!! Wyprzedzę pytanie: Sponsorem było oficjalnie wydawnictwo Feeria, dlatego raczej nie muszę się martwić ich autentycznością. Był to dla mnie szok całkowity, przez pierwsze minuty wgapiałam się z niedowierzeniem w ekran komputera, potem łezka szczęścia, a na końcu nie mogłam usiedzieć w jednym miejscu. Naprawdę miło, kiedy mogę powoli odhaczać cele z mojej listy. Wiele razy brałam udział w konkursach o tą książkę, ale dopiero za którymś razem mi się udało. Wniosek: Nie poddawaj się, marzenia się spełniają (przez rozprawki na polski, tylko żyję wnioskami i tezami, lel)
Słyszeliście 'Steal My Girl'? Ja tak i nie mogę jej teraz wyrzucić z głowy. Ciągle mi łazi 'Everybody wanna steal my girl, everybody wanna take her heart away' Jeśli nie słyszeliście macie linku TU
Dobra kończę te trochę przydługą notkę.
Do następnego! ( nie powiem dokładnie kiedy, bo mam następny tydzień z serii tych 'zapracowanych', a nie chce was zawieść i potem czuć się okropnie. Śledźcie regularnie mojego TT, a tam będą informacje na temat nowego rozdziału.)
Kocham was, Klaudia :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
