Miałam trzy opcje:
1.) Uciec.
2.) Odpowiedzieć.
albo 3.) Po prostu stać w miejscu.
Wybrałam opcję numer trzy. Zatrzymałam się i po prostu w osłupieniu stałam. Harry to powiedział. Te trzy piękne słowa wypłynęły z jego ust. Dobrze, wow oddech.
- Okej, okej, w porządku - powiedział mi.
- Ale ty...
- Wiem - zaśmiał się - Jeszcze nieodpowiednia pora?
Potrząsnęłam przecząco głową - Nie, ale spotykamy się dopiero od dwóch miesięcy.
- Wiem, ale chciałem ci już to powiedzieć od jakiegoś czasu.
- Jaki czas masz na myśli? - wróciliśmy do naszego 'kołysania się'.
- Jakoś od listopada - powiedział - Może dwa tygodnie po poznaniu cię. Jesteś po prostu... nie wiem, tak trudno ciebie 'nie kochać'.
- Oh.
- Nie musisz odpowiadać, chcę tylko, żebyś wiedziała o tym.
Przytaknęłam i ponownie ułożyłam swoją głowę na jego ramieniu. Naprawdę bardzo lubiłam Harrego, po prostu nie wiem, czy ja też go kochałam.
Tańczyliśmy jeszcze przez chwilkę. Mam nadzieję, że Harry nie jest wściekły, że nie odpowiedziałam mu tym samym.
- Chcesz już iść? - zapytał mnie. Skinęłam głową i chwyciłam jego rękę, w każdym razie miałam już dość balu.
Ludzie patrzyli na nas, kiedy wychodziliśmy. Złapałam dół sukienki, chciałam by przestali to robić.
Harry pomógł mi wejść do samochodu i zapięłam pas, kiedy podszedł do strony kierowcy - Jesteś głodna?
Przytaknęłam - O mój Boże, tak. Umieram z głodu.
Harry się uśmiechnął i wycofał samochód - Gdzie chcesz jechać coś zjeść?
- Byle gdzie, jestem po prostu głodna.
- Możemy jechać do kawiarni - skinęłam na te myśl i się rozsiadłam.
- Dobrze się bawiłaś? - zapytał się, patrząc na mnie. Przytaknęłam, chwytając jego rękę na kolanie - Tak, ten bal obfitował w wiele niespodzianek.
Przytaknął głową - Prawda, przepraszam.
- Nie przepraszaj, cieszę się, że to powiedziałeś.
Jechaliśmy w ciszy dopóki nie zaparkował pod restauracją. Wybrałam stolik gdzieś na tyłach, a Harry poszedł zamówić nasze jedzenie. Wrócił z wielkim talerzem ciastek i dwoma napojami.
- Orzech laskowy dla mnie, a francuska wanilia dla ciebie - uśmiechnęłam się i wzięłam od niego kubek.
- Myślę, że wyglądamy troszkę dziwnie w naszych formalnych ubraniach - powiedziałam biorąc łyk. Harry wzruszył ramionami i chwycił donuta - Wracamy z balu maturalnego, jak inaczej mamy wyglądać?
- W sumie racja.
- Skoro mówisz, że moją specjalnością są pola, to co powiesz na wybranie się na jedno z nich?
- Jasne, pewnie.
Jak skończyliśmy jeść, pojechaliśmy na nasze 'myśliwskie pola'
- Ej, to miejsce wygląda dobrze.
- Jest praktycznie koło drogi.
- I?
- Jeśli przejeżdżałaby tutaj polica, pomyślałaby, że dokonujemy transakcji narkotykowej.
Harry się zaśmiał - Dobrze, wybierzmy inne miejsce.
- Pamiętasz, gdzie pojechaliśmy po raz pierwszy?
- Tak, chciałabyś tam pojechać? - przytaknęłam i oparłam się o siedzenie.
Poczułam jego palce, trzymające koniec sukienki - Dalej nie mogę uwierzyć, że masz na sobie sukienkę. Wyglądasz w niej ślicznie.
- Dziękuję - zarumieniłam się i spojrzałam przez okno.
- I jesteśmy na miejscu - powiedział, podczas gdy parkował auto. Wyszłam i położyłam się naprzeciwko samochodu, Harry po chwili do mnie dołączył.
- Jaka była twoja pierwsza myśl, kiedy mnie zobaczyłaś? - zapytał mnie.
- Szczerze? - odparłam. Przytaknął głową.
- O mój Boże, nienawidziłam cię. Byłeś taki szczęśliwy, a mnie to tak wkurzało.
- Czemu?
- Cóż, myślałam, że to tygodniu pobytu tutaj zaczniesz się z każdym przyjaźnić.
- Co w tym złego? - zapytał.
- Widziałeś naszą szkołę? To irytujące - skinął głową.
- Ja pomyślałem, że jesteś absolutnie piękna.
- Że co?
- Moja pierwsza myśl o tobie. Pomyślałem, że jesteś piękna. Dalej myślę, że jesteś piękna - uderzyłam go w ramię.
- Teraz to brzmi podle. Ja ciebie nie lubiłam, a ty sądziłeś, że jestem śliczna.
- I inna - powiedział, ignorując moją wcześniejszą wypowiedź - Zresztą, gdybyś była zupełnie inna, zapewne byśmy się teraz nie spotykali.
- Prawda.
- Wkrótce ukończymy szkołę.
- Wiem, czas mija nieubłagalnie szybko - położyłam swoją głowę na jego ramieniu.
- Wypełniłaś już jakieś podania?
- Tak, około czterech. Jeszcze nie otrzymałam odpowiedzi.
- Kiedy je wypełniałaś?
- Jakoś miesiąc temu - przytaknął głową.
- A jak z tobą? - zapytałam.
- Wypełniłem parę, ale jeszcze nic.
Przytaknęłam i zamknęłam oczy - Zostaniemy tutaj, jeśli będzie taka potrzeba.
-------------
- Ej, jesteśmy w domu - otworzyłam oczy i zauważam Harrego klęczącego obok samochodu.
- Cholera, przepraszam. Znowu zasnęłam.
- W porządku - uśmiechnął się i pomógł mi wyjść - To była długa noc.
Uśmiechnęłam się w odpowiedzi i pozwoliłam mu się zaprowadzić na schody - Dziękuje za zabranie mnie, miło spędziłam czas.
Pochylił się w moją stronę i mnie pocałował - Zobaczymy się później.
Uśmiechnęłam się i otworzyłam drzwi, zamykając je za mną.
- Jak było? - podskoczyłam i zobaczyłam swoją mamę. Wyglądała na bardzo podekscytowaną.
- Było fajnie - wymamrotałam.
- Fajnie? Tańczyłaś?
- Troszkę. Harry powiedział, że mnie kocha.
- Co? Po prostu to powiedział? Co odpowiedziałaś?
- Tak, po prostu to powiedział. Nic nie odpowiedziałam - delikatnie mnie trąciła ramieniem.
- Czemu nie?
- Spotykamy się może z miesiąc. Naprawdę go lubię, ale nie wiem czy to miłość.
Przytaknęła - Rozumiem. Kiedy twój ojciec wyznał mi miłość, uciekłam.
Ooo, czyli wybrała opcję pierwszą. Podniosła swój palec i przejechała nim pod moim okiem - Spałaś?
- Czemu tak sądzisz?
- Twój makijaż się nieco rozmazał - powiedziała.
- Troszkę się przespałam.
- Tylko troszkę? Skarbie, całe oczy masz rozmazane.
- Oh, przepraszam.
Machnęła lekceważąco ręką - Przypuszczam, że Harry był pełen szacunku wobec ciebie.
- Tak, był gentelmenem. Zawsze nim jest.
- Dobra, koniec przesłuchania. Połóż się spać, zobaczymy się rano.
Przytuliłam ją , po czym poszłam do swojego pokoju. Zmyłam swój makijaż i się przebrałam. Kiedy wszystko już zdjęłam i założyłam moje spodnie poczułam się sobą. Dosłownie opadłam na łóżko i chwyciłam telefon.
Mam nadzieję, że dobrze spędziłaś czas. Wyglądałaś oszałamiająco. Kocham cię.
Odłożyłam mój telefon i wstałam z łóżka. Na szczęście zasłony Harrego było odsłonięte. Kiedy spojrzał w moją stronę, szybko przesłałam mu całusa i opuściłam zasłonę.
Może także go kochałam?
***********
Witam was kochani po dłuższej przerwie.
Tak, oto nastał koniec. Został tylko epilog, który w przyszłym tygodniu dodam.
Teraz się nie będę rozpisywać, bo nadrobię to w przyszłej 'notce pożegnalnej'
Do następnego razu!
Klaudia.
niedziela, 26 października 2014
niedziela, 19 października 2014
Rozdział 28.
To się działo.
Już dzisiaj miał się odbyć bal maturalny.
I szczerze, byłam cholernie zdenerwowana.
Miałam tylko trzy godziny do przygotowania się. I to wszystko przez moją mamę, która wszystko przeciągnęła. Kazała mi jeszcze raz przymierzyć sukienkę by upewnić się, czy jest odpowiedniej długości, a potem musiałam ją ponownie zdejmować.
- Co, czemu? - zapytałam. Moja mama się na mnie spojrzała - No co? Zrobię ci fryzurę i makijaż.
- Ty to chcesz zrobić? Myślałam, że ja to zrobię..
- Po prostu usiądź na krzesło.
Po dwudziestu minutach, nareszcie usiadłam na to krzesło. Jestem ciekawa, czy pozostałym dziewczynom mamy też pomagały w fryzurze i makijażu. Zapewne nie.
- Okej, zrobione.
To dobrze. Kiedy już mam nałożony eyeliner, oparłam się o krzesło, żeby zrobić fryzurę.
- Myślę, że je wyprostujemy, a lokówką potraktujemy tylko końcówki - zaczęła przegarniać moje włosy, paląc je raz prostownicą, drugi raz lokówką. To nie było zbyt przyjemne.
- Dobrze! Możesz teraz założyć sukienkę.
Wstałam, wzięłam sukienkę i skierowałam się na górę. Założyłam ją ponownie i wygładziłam koronkową górę by ładnie leżała. Spojrzałam na swoje odbicie w lustrze i moje oczy się rozszerzyły.
Wyglądałam ja dziewczyna. Rzeczywiście jak dziewczyna. Moja fryzura i makijaż były ładne, a sukienka - mogę, rzec iż- góra wyglądała całkiem przyzwoicie.
Zamknęłam oczy i odchyliłam głowę do tyłu. Głupi Harry i jego sposób, który naprawdę sprawił, że chcę pójść na bal.
Moja mama zapukała do drzwi - Słonko, wychodź. Harry będzie tutaj za parę minut.
Otworzyłam drzwi, prawie uderzając moją mamę - Uuups, przepraszam.
Machnęłam ręką i wręczyła mi moje szpilki. Wzięłam je niechętnie i założyłam. Poszłyśmy do sklepu i były one jedyną tolerowaną przeze mnie parą jaką znalazłyśmy.
- Ooo, wyglądasz przepięknie! John, chodź tutaj na sekundę - moja mama krzyknęła, kiedy się wyprostowałam.
Mój tata przyszedł i się uśmiechnął - Wow, kochanie wyglądasz olśniewająco.
Wymamrotałam 'dziękuję' w odpowiedzi i spojrzałam na dół na swoją kreację. Czułam się dziwnie w sukience i szpilkach. Ale to był ten rodzaj odmienności jaki lubiłam.
Dzwonek zadzwonił, a moja mama klasnęła w dłonie - Harry, już tu jest!
Ruszyła do salonu, kiedy ja zostałam z tatą. Podał mi plastikową torbę, a ja uniosłam brwi ze zdziwienia.
- W torbie są buty na przebranie, gdyby te ciebie uciskały - odpowiedział. Wzięłam torbę i go przytuliłam - O mój Boże, dziękuje.
Zaśmiał się i mnie puścił - Niech Harry lepiej traktuje cie przyzwoicie. Zaczynam naprawdę lubić tego chłopaka.
Przytaknęłam, kiedy ruszyliśmy w stronę salonu. Pierwszą osobą jaką zobaczyłam była Anne. Stała przed Harrym i poprawiała mu krawat. Kiedy Harry mnie zobaczył strzepnął ręce swojej mamy i uśmiechnął się do mnie.
Podszedł i przytuliliśmy się do siebie.
- Wyglądasz absolutnie wspaniale - zarumieniłam się na jego słowa i schyliłam głowę.
- Myślę, że powinnyśmy zrobić zdjęcia - Anne powiedziała do mojej mamy. Ona się zgodziła i zaczął się ten cały 'fotograficzny proces'.
- Nie myślę, bym kiedykolwiek chciał to zrobić ponownie - Harry wyszeptał , kiedy wyszliśmy z mojego domu. Westchnęłam i przytaknęłam - Tak, to trwało wiecznie. Musieli zrobić około dwudziestu zdjęć.
Harry otworzył przede mną drzwi i kiedy weszłam, zaczęłam obserwować jak podąża w stronę miejsca kierowcy. Wyglądał naprawdę dobrze. Po pierwsze jego włosy były ujarzmione i nie byłam do końca pewna czy mi się to podoba czy nie.
- Uh.. mam coś dla ciebie - otworzył schowek w samochodzie i sięgnął pudełko, otwierając je.
- Kwiatek na rękę?
Tak. Ja.. zamówiłem go parę dni temu i pasuje nawet do twojej sukienki.
Wyciągnęłam ostrożnie rękę, a on delikatnie włożył go na mój nadgarstek. Złapał moją dłoń i pocałował ją jak to przystało na prawdziwego dżentelmena.
- Okej - zaśmiałam się - Jedźmy, jeśli nie chcemy się spóźnić.
Uruchomił samochód i wyjechał z podjazdu - Co to jest? - zapytał się , kiedy dostrzegł plastikową torbę.
- Tylko para butów na zmianę - zaczęłam bawić się kolczykami w moich uszach. Były małe i czarne. Idealnie pasowały do sukienki.
- Twoja sukienka jest bardzo ładna - powiedział Harry, spoglądając na mnie kątem oka - Wyglądasz niesamowicie.
Moje policzki się zaczerwieniły i wymamrotałam 'dziękuje'. Harry się zaśmiał, kiedy byliśmy już na miejscu. Szkoła zdecydowała wyprawić bal w klubie country. Cieszę się, że nie jest na zewnątrz, bo było naprawdę zimno.
Harry otworzył przede mną drzwi i złapał mnie za rękę, kiedy wysiadłam z samochodu . Kiedy już znaleźliśmy się na sali, niemal jęknęłam. Prawie wszystkie sukienki były takie same. Ale byłam zaskoczona, że przynajmniej były w innych kolorach. Jestem pewna, że byłam jedyną dziewczyną, która założyła sukienkę, która jest częściowo czarna.
- Chcesz zatańczyć? - zapytał się Harry, kiedy staliśmy w kącie przez parę minut. Potrząsnęłam przecząco głową, a on wydął wargę - Czemu nie?
- Nie jestem dobrą tancerką.
- No dalej. Możemy się tylko kołysać jeśli chcesz - przekonywał mnie. Więc przez jakiś czas się 'kołysaliśmy' tak przynajmniej przypuszczam. A potem zaczęli puszczać wolne kawałki. Harry oparł ręce na mojej tali, kiedy ja niezdarnie umieściłam ręce na jego szyi.
- Nie spinaj się, Ella - zaśmiał się - To tylko ja.
Zrelaksowałam się i położyłam swoją głowę na jego ramieniu - Dziękuje za zaproszenie mnie.
Poczułam jego pocałunek na czubku mojej głowy - Dziękuje za przyjęcie mojego zaproszenia.
- Okej, nie pozwólmy by ten dzień okazał się tandetnym - zaśmiał się wręcz nerwowo, więc spojrzałam się niego.
- Wszystko ok? - zapytałam się go. Wzruszył ramionami i odchrząknął.
- Myślisz, że byłby to nieodpowiedni czas, by powiedzieć, że cie kocham?
**********
AKSJSHKDH nie wierzę, to się stało.
Mam duży zanik weny lub chcę rozpaczliwie przeciągnąć ten fanfik. Sądzę, że to i to. Wciąż to do mnie nie dochodzi, że tylko dwa rozdziały i koniec. Wiem, że pewnie już macie dość tej paplaniny, ale to dla mnie wspaniałe. Jeszcze nigdy tak daleko z żadnym opowiadaniem nie zaszłam. Zawsze kończyłam na 2-3 rozdziałach i usuwałam bloga, a tutaj już prawie koniec.
Nie będę was już męczyć!
Do następnego razu.
Kocham was wszystkich,
Klaudia.
Już dzisiaj miał się odbyć bal maturalny.
I szczerze, byłam cholernie zdenerwowana.
Miałam tylko trzy godziny do przygotowania się. I to wszystko przez moją mamę, która wszystko przeciągnęła. Kazała mi jeszcze raz przymierzyć sukienkę by upewnić się, czy jest odpowiedniej długości, a potem musiałam ją ponownie zdejmować.
- Co, czemu? - zapytałam. Moja mama się na mnie spojrzała - No co? Zrobię ci fryzurę i makijaż.
- Ty to chcesz zrobić? Myślałam, że ja to zrobię..
- Po prostu usiądź na krzesło.
Po dwudziestu minutach, nareszcie usiadłam na to krzesło. Jestem ciekawa, czy pozostałym dziewczynom mamy też pomagały w fryzurze i makijażu. Zapewne nie.
- Okej, zrobione.
To dobrze. Kiedy już mam nałożony eyeliner, oparłam się o krzesło, żeby zrobić fryzurę.
- Myślę, że je wyprostujemy, a lokówką potraktujemy tylko końcówki - zaczęła przegarniać moje włosy, paląc je raz prostownicą, drugi raz lokówką. To nie było zbyt przyjemne.
- Dobrze! Możesz teraz założyć sukienkę.
Wstałam, wzięłam sukienkę i skierowałam się na górę. Założyłam ją ponownie i wygładziłam koronkową górę by ładnie leżała. Spojrzałam na swoje odbicie w lustrze i moje oczy się rozszerzyły.
Wyglądałam ja dziewczyna. Rzeczywiście jak dziewczyna. Moja fryzura i makijaż były ładne, a sukienka - mogę, rzec iż- góra wyglądała całkiem przyzwoicie.
Zamknęłam oczy i odchyliłam głowę do tyłu. Głupi Harry i jego sposób, który naprawdę sprawił, że chcę pójść na bal.
Moja mama zapukała do drzwi - Słonko, wychodź. Harry będzie tutaj za parę minut.
Otworzyłam drzwi, prawie uderzając moją mamę - Uuups, przepraszam.
Machnęłam ręką i wręczyła mi moje szpilki. Wzięłam je niechętnie i założyłam. Poszłyśmy do sklepu i były one jedyną tolerowaną przeze mnie parą jaką znalazłyśmy.
- Ooo, wyglądasz przepięknie! John, chodź tutaj na sekundę - moja mama krzyknęła, kiedy się wyprostowałam.
Mój tata przyszedł i się uśmiechnął - Wow, kochanie wyglądasz olśniewająco.
Wymamrotałam 'dziękuję' w odpowiedzi i spojrzałam na dół na swoją kreację. Czułam się dziwnie w sukience i szpilkach. Ale to był ten rodzaj odmienności jaki lubiłam.
Dzwonek zadzwonił, a moja mama klasnęła w dłonie - Harry, już tu jest!
Ruszyła do salonu, kiedy ja zostałam z tatą. Podał mi plastikową torbę, a ja uniosłam brwi ze zdziwienia.
- W torbie są buty na przebranie, gdyby te ciebie uciskały - odpowiedział. Wzięłam torbę i go przytuliłam - O mój Boże, dziękuje.
Zaśmiał się i mnie puścił - Niech Harry lepiej traktuje cie przyzwoicie. Zaczynam naprawdę lubić tego chłopaka.
Przytaknęłam, kiedy ruszyliśmy w stronę salonu. Pierwszą osobą jaką zobaczyłam była Anne. Stała przed Harrym i poprawiała mu krawat. Kiedy Harry mnie zobaczył strzepnął ręce swojej mamy i uśmiechnął się do mnie.
Podszedł i przytuliliśmy się do siebie.
- Wyglądasz absolutnie wspaniale - zarumieniłam się na jego słowa i schyliłam głowę.
- Myślę, że powinnyśmy zrobić zdjęcia - Anne powiedziała do mojej mamy. Ona się zgodziła i zaczął się ten cały 'fotograficzny proces'.
- Nie myślę, bym kiedykolwiek chciał to zrobić ponownie - Harry wyszeptał , kiedy wyszliśmy z mojego domu. Westchnęłam i przytaknęłam - Tak, to trwało wiecznie. Musieli zrobić około dwudziestu zdjęć.
Harry otworzył przede mną drzwi i kiedy weszłam, zaczęłam obserwować jak podąża w stronę miejsca kierowcy. Wyglądał naprawdę dobrze. Po pierwsze jego włosy były ujarzmione i nie byłam do końca pewna czy mi się to podoba czy nie.
- Uh.. mam coś dla ciebie - otworzył schowek w samochodzie i sięgnął pudełko, otwierając je.
- Kwiatek na rękę?
Tak. Ja.. zamówiłem go parę dni temu i pasuje nawet do twojej sukienki.
Wyciągnęłam ostrożnie rękę, a on delikatnie włożył go na mój nadgarstek. Złapał moją dłoń i pocałował ją jak to przystało na prawdziwego dżentelmena.
- Okej - zaśmiałam się - Jedźmy, jeśli nie chcemy się spóźnić.
Uruchomił samochód i wyjechał z podjazdu - Co to jest? - zapytał się , kiedy dostrzegł plastikową torbę.
- Tylko para butów na zmianę - zaczęłam bawić się kolczykami w moich uszach. Były małe i czarne. Idealnie pasowały do sukienki.
- Twoja sukienka jest bardzo ładna - powiedział Harry, spoglądając na mnie kątem oka - Wyglądasz niesamowicie.
Moje policzki się zaczerwieniły i wymamrotałam 'dziękuje'. Harry się zaśmiał, kiedy byliśmy już na miejscu. Szkoła zdecydowała wyprawić bal w klubie country. Cieszę się, że nie jest na zewnątrz, bo było naprawdę zimno.
Harry otworzył przede mną drzwi i złapał mnie za rękę, kiedy wysiadłam z samochodu . Kiedy już znaleźliśmy się na sali, niemal jęknęłam. Prawie wszystkie sukienki były takie same. Ale byłam zaskoczona, że przynajmniej były w innych kolorach. Jestem pewna, że byłam jedyną dziewczyną, która założyła sukienkę, która jest częściowo czarna.
- Chcesz zatańczyć? - zapytał się Harry, kiedy staliśmy w kącie przez parę minut. Potrząsnęłam przecząco głową, a on wydął wargę - Czemu nie?
- Nie jestem dobrą tancerką.
- No dalej. Możemy się tylko kołysać jeśli chcesz - przekonywał mnie. Więc przez jakiś czas się 'kołysaliśmy' tak przynajmniej przypuszczam. A potem zaczęli puszczać wolne kawałki. Harry oparł ręce na mojej tali, kiedy ja niezdarnie umieściłam ręce na jego szyi.
- Nie spinaj się, Ella - zaśmiał się - To tylko ja.
Zrelaksowałam się i położyłam swoją głowę na jego ramieniu - Dziękuje za zaproszenie mnie.
Poczułam jego pocałunek na czubku mojej głowy - Dziękuje za przyjęcie mojego zaproszenia.
- Okej, nie pozwólmy by ten dzień okazał się tandetnym - zaśmiał się wręcz nerwowo, więc spojrzałam się niego.
- Wszystko ok? - zapytałam się go. Wzruszył ramionami i odchrząknął.
- Myślisz, że byłby to nieodpowiedni czas, by powiedzieć, że cie kocham?
**********
AKSJSHKDH nie wierzę, to się stało.
Mam duży zanik weny lub chcę rozpaczliwie przeciągnąć ten fanfik. Sądzę, że to i to. Wciąż to do mnie nie dochodzi, że tylko dwa rozdziały i koniec. Wiem, że pewnie już macie dość tej paplaniny, ale to dla mnie wspaniałe. Jeszcze nigdy tak daleko z żadnym opowiadaniem nie zaszłam. Zawsze kończyłam na 2-3 rozdziałach i usuwałam bloga, a tutaj już prawie koniec.
Nie będę was już męczyć!
Do następnego razu.
Kocham was wszystkich,
Klaudia.
Subskrybuj:
Posty (Atom)